Staraliśmy się z mężem o dzidziusia przez pół roku intensywnie bardzo. Po kolejnym niepowodzeniu mieliśmy już zaklepany termin w klinice na badania spermy. Nie pojechaliśmy bo okazało się że jestem w ciąży... Cieszyłam się nią przez 3 tygodnie. Podczas wizyty u ginekologa okazało się że to puste jajo. Łyżeczkowanie, dojście do siebie. Zrobiłam wymaz i okazało się że mam paciorkowca (podobno nie było związku między nim a pustym jajem). Teraz staramy się z mężem już 3 cykl i nic. Zastanawiam się czy może jednak coś jest z nami nie tak i powinniśmy jednak wybrać się do tej kliniki. Czy może to że choć raz byłam w ciąży oznacza że tylko potrzebujemy więcej czasu niż inni?