Mam 18 lat. Jestem kobietą. Od ponad 3 tygodni utrzymuje się w moim organizmie stan podgorączkowy (37-37,3). Zaczęło się od bólu gardła i złego samopoczucia. Wzięłam przez 3 dni neosine, tantum-verde do ssania i naproxen i przeszło, po tygodniu dokładnie to samo, ale znowu poradziłam sobie w ten sam sposób. Po kilku dniach okazało się, że mam podwyższoną temperaturę i bóle brzucha. Było mi niedobrze, miałam nudności i wzdęty brzuch. Ciąże jednak wykluczyłam. Lekarz rodzinny stwierdził, że bóle brzucha mogą być od niesteroidowych leków przeciwzapalnych, a stan podgorączkowy trochę zbagatelizował.Przepisał IPP na żołądek. Zrobiłam więc na własną rękę badania krwi i moczu oraz wymaz z gardła. Mocz w normie, RF, glukoza, TSH, próby wątrobowe - w normie. W morfologii wszystkie wskaźniki w normie oprócz PDW(18,3 fl), MPV(13,2 fl), P-LCR(50,1%). Leukocyty w górnej granicy normy(9,2 tys ul). Lekko PODWYŻSZONE CRP(5,75) i OB(27). W wymazie z gardła wyhodowano staphylococcus aureus - LICZNE, streptococcus viridans- POJEDYNCZE. Po wykonaniu badań, czyli tydzień później znowu udałam się do lekarza rodzinnego, który stwierdził, że osłuchowo czysto, gardło czyste. Stan podgorączkowy nadal się utrzymuje. Brzuch mnie już tak nie boli, ale nadal źle się czuję i jest mi niedobrze. Lekarz nic nie przepisał i powiedział, że mam iść do laryngologa. Czy ktoś to jakoś połączy i powie co to może być i co zrobić żeby ten stan podgorączkowy minął?