Dzień dobry, wczoraj gdy chciałam kucnąć, żeby wziąć coś z podłogi pyknęło mi lewe kolano i automatycznie zaczęło strasznie boleć. Ciągnie mnie teraz w okolicach rzepki i boli, gdy próbuję wyprostować do końca, lub je zgiąć. Kolano jest widocznie inne od drugiego, bo to zdrowe ma wszystko zarysowane itd, a to kontuzjowane jest bez kształtu, jest po prostu okrągłe i jakby trochę spuchnięte (jest znacznie większe od prawego). Gdy chodzę muszę kuśtykać, bo nie mogę dobrze stanąć na lewą nogę, a jak stanę to w kolanie mnie strasznie boli. Ból mogę porównać do dziwnego kłucia i ciągnięcia (tak jakby mi przeskoczyła rzepka i ciągnęła mi ścięgno). Powinnam iść chyba na ostry dyżur, ale nie mogę się ruszyć z domu, bo strasznie boli, gdy chodzę. Kombinuję jakiś transport do szpitala, ale trochę mi to zajmie, zanim coś ogarnę.
Z grubsza, co mogło mi się stać w to kolano? Powinnam jakoś usztywnić, czy może być to coś poważnego?