wczoraj mąż wyszedl do sklepu oddalonego od domu ok.200 m....dlugo nie wracal,czułam ze cos sie stalo.Jak wrocil zachowywal sie strasznie ,mial rozbiegane oczy,to smial sie i wyglupial to mrozil wzrokiem,jakby oszalal....bylam przerażona,w koncu zasnął.Powiedzial pozniej ze nie potrafił znalezc wyjscia ze sklepu,nie potrafił zapakowac zakupow,ale co najgorsze nie wiedzial jak trafić do domu.Ostatnio malo spi jest zapracowany.Jestem pewna ze nic nie pił i niczego nie brał...........jestem przerażona.Jego ojciec zmarł na raka mózgu,matka też zmarła na raka.Mąz ma 45 lat