witam,
mam 4 tygodniowego wcześniaka który urodził się w 36 tygodniu. Ze względu na niepełne rozprężenie płuc leżał 4 dni na oddziale patologicznym i był karmiony z butelki. Od momentu kiedy mógł już być przy mamusi staramy karmic się go piersią, ale niestety czasami maluszek płacze zanim zacznie jeść. Taki płacz trwa z reguły max. kilka minut. Moja teściowa straszy mnie, że taki płacz może prowadzić do przepukliny. Jakoś nie chcę mi się wierzyć żeby od kilkuminutowego płaczu było to możliwe.Moje pytanie brzmi: ile tak naprawdę dziecko musiałoby płakać żeby było zagrożone przepukliną.
dziekuję,
pozdrawiam