Witam

Już sam nie wiem co mam robić wiec pisze tutaj po pomoc bo nie mam już innego wyjścia. Nie mogę się zwrócić do psychologa (potem zobaczycie dla czego) i brak mi już pomysłów na rozwiązanie.

A wiec mój kłopot a raczej tragedia polega na tym że mam partnerkę starsza od mnie ponad 10 lat. Ona chce ukrywać nasz związek bo boi się reakcji ludzi. Jest z mężem w separacji ale mieszkają w tym samym domu. Nie mieszka ze mną ale mieszkam blisko niej ,lecz mieszkam w tym samym domu z inna kobieta (lokatorka, nie znam nawet jej, kilka razy w życiu widziałem ją). Moja rodzina wie o niej, i nie są za bardzo zadowoleni, jej rodzina wie o mnie tyle ze kolega z pracy. Jej dziecko wie o nas.
I teraz mój kłopot to że ona ciągle mnie oskarża o wszytko, że ją zdradzam , że kłamie, że oszukuję a jak pojadę do siebie do rodziny to opis sodomy będzie adekwatny do tego co ona sobie wyobraża. Jest coraz gorzej, ona wybucha potem ja i się kłócimy raniąc się mocno. Kiedy proszę i mówię, potrzebujemy pomocy specjalisty ona NIGDY nie pójdzie do psychologa bo i tutaj się kłania polskie myślenie "nie jestem czubkiem nie idę". Ja ją kocham ona mnie też (gdy jesteśmy razem koło siebie jest pięknie bo ona ma pewność ze nic złego nie robię) lecz chwila starczy by znów się machina rozkręciła. Ja rozumiem wszytko, że ona się boi ,że będzie sama itd. ale ja potrzebuje oparcia i pewności, że ona będzie. Nie mogę i nie chce z nią walczyć ,chce ją kochać i wielbić jako damę mojego serca a nie wroga naszego związku bo jej zachowanie rujnuje nasz związek i harmonie w nim ,boje się tego co zrobi ,i nie wiem jak mam już ją przekonać że musi zaryzykować żeby zobaczyć że nie ma racji i życie może być piękne. Nie wiem co mam już robić i dla tego proszę o pomoc.