Urodzilam dwoje dzieci, po drugim porodzie zostaly mi strasznie bolace miesiaczki, a w zasadzie najgorzej to bylo z 2, 3 dni przed dostaniem okresu... bol brzucha, nerwowosc- predzej tak nie bylo...
W kwietniu dostalam miesiaczke o czasie, czyli cykl 28 dni, ale trwala ona tylko 4 dni, a zazwyczaj mialam 6-7 dni krwawienie. Nastepnie w maju, czerwcu i lipcu mialam miesiaczke o 3 dni za szybko i w lipcu pierw plamilam przez dwa dni, potem 5 dni normalne krwawienie, w sierpniu liczac cykl 28 dni to dwa dni pozniej znow dostalam miesciaczke, znow dwa dni najpierw skapego plamienia, potem miesiaczka... i teraz we wrzesniu dostalam miesiaczke o 4 dni wczesniej, znow plamilam 3 dni, potem miesiaczka i liczac czas trwania misciaczki to bylo razem 8 dni. Przed dostaniem okresu jestem bardzo nerwowa, oslabiona- temperatura nawet ponizej 36, strasznie sie poce i ogolnie nie mam na nic sily, teraz zauwazylam ze nawet po skonczeniu sie okresu temperatura dalej nizsza niz 36,6, poce sie, dodam jeszcze, ze mam wrazenie jak bym miala wypchany bruch i takie uczucie jak bym miala dostac miesiaczke, ale to jest takie deliktne, nawet nie nazwalabym tego bolem bo da sie zyc...
Do mojego lekarza wybieram sie dopiero w pazdzierniku bo predzej nie dam rady... martwie sie co to moze byc?
Czy hormony czy cos powazniejszego? Moze trzeba zrobic jakies badania, to prosze o podpowiedz...
Zgory dziekuje.