Blagam o pomoc bo juz nie wiem co mam robic. Mam prawie roczna coreczke - dodam ze jest wczesniakiem. Od 4 miesiaca zaczely sie problem z jej jedzeniem, na poczatku nie chciala pic za bardzo mleka (byla na mleku modyfikowanym ), nie chciala pic w nocy, nawet po calej nocy nie jedzenia rano wypijala tylko max 70ml I ani kropli wiecej. Zaczelam dawac jej mleko z kaszka bo okazalo sie ze zwylkego mleka nie chciala pic. Z kaszkami bylo troszke lepiej bo wypijala od 150 czasami nawet po 200ml. Jednak z czasem przy karmieniu jej butelka miala jakis dziwny odruch wymiotny i bardzo czesto pod koniej karmionia a nawet i w trakcie wymiotowala. Zaczelam dawac jej kaszki lyzeczka rano i na wieczor oraz wprowadzalam powoli stale pokarmy. Z tym okazalo sie jeszcze gorzej bo nie chciala wogole buzi otwierac i trzeba bylo robic z siebie klauna zeby zjadla cokolwiek. Z czasem jadla nie najgorzej, ale od jakiegos czasu to karmienie jej stalo sie koszmarem wogole nie chce jesc zadnych nowych potraw, jest chetna do probowanie czegos nowego ale trzyma wszystko w buzi, od jakis 4 tygodni trzyma jedzenie w buzi i nie chce wogole lykac, dzieje sie tak to takiego stopnia ze jedzenie wyplywa jej wraz z nagromadzona slina, nawet jak jest glodna to nie chce jesc. Nie pomaga zabawianie jej dawanie jej roznych rzeczy ktore by chciala wziasc do buzi ( to byl jedyny sposob zeby polknela jedzenie ). Nawet po calej nocy nie chce jesc. Mleko wogole odrzucila ani kaszek ani mleka z grysikiem nie chce jesc ( o piciu samego mleka to juz wogole nie ma mowy), karmienie je trwa godzine czasami 1.5 a nawet 2 godziny bo wszystko trzyma w buzi i nie chce lykac, nie chce wiedziec ile z tego jedzenia trafia do jej brzuszka dzisiaj to wogole pobila record, bo calej nocy gdy nie jadla sniadanka zjadla moze z 8 lyzek owsianki, potem zjadna palucha kukurydzianego, myslalam ze jak sie obudzi to zje ladnie owocki ale to jadla 1.5 i to jeszcze musialam dac ja do chodzika bo w krzeselku to placz byl jak nie wiem, nastepnie obiad (makaron z tunczykiem, ktory bardzo lubiala ) jadla 2 godziny z przerwa bo zaczela plakac, obiad skoczyla jesc o 16, potem chcialam dac jej serek to przy serku to samo cyrk jak nie wiem ( wszystko trzymala w buzi ) a o 20.30 jak chciala dac jej grysik z truskawkami z ktorym nigdy nie bylo problemu to zjadla tylko 5 lyzeczek i to jedna wyplula bo sobie kaszlnela. I poszla spac bo placz byl niesamowity i po prostu skapitulowalam bo te 5 lyzek to jadla 40 minut
Ja juz nie wiem co mam z nia robic, daje jej do jedzenia to co lubi zeby cokolwiek jadla, ma roczek a wazy moze z 8.5 kg wiec wyglada moze na jakies 7-8 miesiecy. W Anglii dla lekarzy to normalne ze nie chce jesc bo dzieci tak robia, ale ja tego nie potrafie zrozumiec jak ona pomomo tego ze jest glodna nie chce jesc !! to tak jakby wogole glodu nie odczuwala, wczesniej z zupkami, deserkami, jogurtami nie bylo problemu a teraz karmienie jej to Gehenna jest ja juz nie wiem co mam jej gotowac i dawac do jedzenia bo nic nie chce jesc!! Blagam o pomoc bo juz sil mi brakuje.