Mam 34 lata, w zeszłym roku w marcu przeszedłem poważną operację urologiczną - usunięcia dużego kamienia z pęcherza. Od tamtego momentu jestem na przetoce nadłonowej (jestem po rozszczepie kręgosłupa i poruszam się na wózku inwalidzkim).
Rehabilitacja i powrót do zdrowia po operacji przebiegał z komplikacjami, nawracające stany zapalne pęcherza,zakażenia układu moczowego itd. Przy każdej takiej sytuacji stosowano antybiotyki. Po operacji kilkukrotnie byłem w szpitalu, ze względu na komplikacje.

W grudniu tego roku zaczęły się nagle pojawiać na skórze twarzy, ramion, klatki piersiowej pryszcze. Czasami wielkości ziarna groszku. Czerwone, z rumieniem do okoła, bolące. Obecnie mamy maj, a sytuacja się nie unormowała, gorzej, doszły te same pryszcze, tylko po wykluciu są wypełnione białą śmierdzącą wydzieliną. Lekarz rodzinny leczył mnie na gronkowca, ale nie pomogło. Od marca nie biorę żadnych leków, antybiotyków, a ta sytuacja mocno komplikuje mi życie. Nie chodzi nawet o estetykę, tylko o sam fakt pryszczy, bolących miejsc, etc.

Czy może ktoś mi zasugerować w jakim kierunku muszę się leczyć? Dodam na koniec, że mimo wózka, przed operacją byłem osobą aktywną fizycznie, ruchowo, ćwiczyłem na siłowni, bardzo dużo czasu spędzałem poza domem, poruszając się na wózku.