Witam serdecznie,
Mój problem polega na nerwowym obgryzaniu i skubaniu skórek wokół paznokci aż do krwi. Często ta rzeź powoduje, że dłonie mega szczypią i utrudniają podstawowe czynności. Miesiąc temu ponownie spróbowałam nie niszczyć sobie dłoni (samnookaleczanie trwało już z dobrych kilka lat). Mam jednak wrażenie, że nie chcą się one tak do końca goić. Nie ma co prawda otwartych ran. Końcówki palców mam jakby napuchnięte, zrogowaciałe, odcinają się kolorem od reszty palców i ogólnie źle to wygląda. Można to porównać do lekkiego odmrożenia. Skóra przy paznokciu w zależności od temperatury przybiera różowawy kolor, czasami jest czerwony a innym razem szaro-bordowy. Paznokci nigdy nie obryzałam, uwzięłam się wyłącznie na skóki. Jak na razie stosuję maśc nagietkową, różne kremy zmiękczające, oliwkę. Nie wiem, czy krzywo mi się "zrosły", czy powstały jakieś modyfikacje przez wzgląd na moje ciągłe skubanie i obrywanie skórek. Szczerze, już nie mam pojęcia co mogłabym na to zastosować.