Witam, od ponad roku mam problem, prawdopodobnie z zatokami.
Zaczeło się od tego że wychodziłem z domu w zimę z nie do końca suchą głową i złapało mnie przeziębienie. Przez ten czas leczyłem się lecz nos był ciągle zatkany więc używałem 2 takich inhalatorów do nosa przez ponad 3 tygodnie, dopiero teraz dowiedzialem się że nie można ich używać dłużej niż 5 dni.

Problem teraz wygląda tak : Codziennie boli mnie głowa, czasem mniej, czasem bardziej ale boli. Bóle są raczej w całej główie ale wydaje mi się że najbardziej z tyłu głowy i przy czole. Nos mam pół zatkany, mogę nim oddychać ale w mniejszym stopniu, po prostu jest zatkany.

Najgorsze z tego wszystkiego są własnie bóle głowy które towarzyszą mi od rana do nocy, tabletki niestety nie pomagają, stosowałem apap, ibum albo ibuprom zatoki lecz głowa po tych specifykach nadal boli.

Byłem u lekarza, zrobiłem zdjęcie RTG, badanie krwi. Krew wszystko ok, ciśnienie krwi w normie ( trochę niskie ) a zdjęcie wykazało niedrożne zatoki szczękowe.

Dodam że nie występuje żadne wypływanie wydzielin z nosa, ropy czy czegokolwiek.

Testy na alergie zrobiłem - wynik negatywny.

Byłem też u neurologa - z tej strony wszystko ok.

Dostałem od mojego lekarza antybiotyk oraz jakiś inhalator do nosa, niestety dziś antybiotyk się skonczył a mi nic to nie pomogło

Proszę powiedzcie mi, czy te bóle głowy mogą być od tych zatok ? w koncu niby połowicznie oddycham..

Jakie zabiegi mogę wykonać aby raz na zawsze pozbyć się tego ustrojstwa z nosa i w koncu zyc normalnie bo głowa na razie mi na to nie pozwala. Moze ktos mial podobną sytuacje?