Witam wszystkich.
Temat był pewnie wałkowany setki razy, czytałem o tym jak najwięcej mogłem, ale każdy przypadek jest inny i każdemu polecano coś innego.
Problem zaczął się w sierpniu ubiegłego roku. Zaparcie to raczej nie było, bo potrzebę na wypróżnienie się czułem. Gorzej było z tym, że mimo silnego parcia nie mogłem wypróżnić się do końca, ciągle zostawało to uczucie, że coś tam jeszcze jest. Sporadycznie na papierze podczas wycierania pojawia się mała ilość krwi (przy długim podcieraniu). Myślałem, że problem jest przejściowy i sam przejdzie, więc go zignorowałem. Jednak do tej pory nie przeszedł, uczucie nadal nie minęło. Wypróżniam się zazwyczaj ten raz dziennie, jednak czasami przy mocnym już parciu kału jest dużo, a np. dzisiaj prawie nic nie wydaliłem, a uczucie niekompletnego wypróżnienia oczywiście jest.
Prowadzę siedzący tryb życia ze względu na mój zawód (informatyk). Staram się w miarę zdrowo odżywiać. Fast foody jem rzadko, gorzej z częstotliwością spożywania. Gdy mam wolne od szkoły i wstaję później niż normalnie (12-13) mam apetyt i mogę najeść się do syta nawet od razu po wstaniu. Gdy muszę wstać do szkoły, 7-9 rano zazwyczaj jestem niewyspany i nie mam kompletnie apetytu, żeby zjeść muszę się zmuszać, chce mi się wymiotować. O wypróżnieniu z rana oczywiście też mogę zapomnieć, a jak się uda to jest niekompletne. Ten problem akurat mam od kiedy pamiętam, nigdy nie mogłem z rana jeść i wypróżniać się, ale udawało się to bez problemu po południu.
Chciałbym żyć zdrowo, wstawać rano, wypróżniać się bez problemu do końca, zjeść sycące śniadanie i dopiero udać się do szkoły, jednak pomimo usilnych prób mi to nie wychodzi. Może problem tkwi w diecie, może powinienem zażywać jakieś leki?
Z wizytą u lekarza szczerze mówiąc wolałbym się wstrzymać, chyba raczej nie jest to konieczne.
Za każdą pomoc będę ogromnie wdzięczny.
Pozdrawiam