Witam,
od najmłodszych lat mam problem z moimi włosami. Mam krótkie kręcone, bardzo cienkie i przerzedzone włosy. Rosną mi do pewnego momentu, a później jest przestój (tak trochę za ucho), a potem nic. Dalej w ogóle nie rosną. Gdy byłam mała babcia dawała mi jakieś maseczki z pokrzywy czy z jaj, później z wiekiem sama zaczęłam o nie dbać: witaminki, drożdże, różne szampony, odżywki, oleje, suplementy diety, masaże na skalp. I w sumie nic mi to nie pomogło. Obeszłam kilku dermatologów, ich recepty to: loxon i witaminki, gdzie nic mi to nie pomogło. Później poszłam do ginekologa zbadać hormony, wszystko w normie. Później endokrynolog (mam dość charakterystyczną szyję): wszystkie badania w normie. W tym roku wyszło mi podwyższony poziom prolaktyny. Miałam zrobiony rezonans magnetyczny przysadki mózgowej, gdzie nic wyszło. Brałam dostinex. Po kilku opakowaniach zrobiłam kolejne badania na prolaktynę i teraz mam wynik poniżej normy. I w sumie włosy jakie są nadal takie są. Nie wiem gdzie się teraz udać, jakie badania zrobić, gdzie szukać pomocy. Proszę o jakieś rady, wskazówki. Chciałabym mieć ładne włosy, a nie pięć włosków na krzyż. Czy tylko w moim przypadku pozostaje mi przeszczep włosów??