Witam

Piszę do was ponieważ potrzebuję rady dotyczącej mojego taty (50l.).

Od kilku lat co jakiś czas skarżył się na przejściowe bóle tzw. korzonków (nabyty na budowie w młodości). Niestety od ostatnich kilku miesięcy ból ten nasilil się i jest praktycznie cały czas. Sprawa jest na tyle poważna, że ma problemy z prowadzeniem auta, a czasami nawet nie wtaje z łóżka przez cały dzień. Problem polega na tym, że nie chce on iść do żadnego lekarza bo uznaje zasadę "samo przyszło, samo pójdzie" co prawdopodobnie wynika z braku zaufania do lekarzy (i lenistwa dot. kolejek). Kiedyś lekarz zdalnie przepisał mu zastrzyki, ale nie za bardzo pomogły, a odbiły się na jego podniszczonej wątrobie (z nią też ma problemy, jak można zdiagnozować ten problem "minimalnym wysiłkiem"?).

Chciałbym dowiedzieć się jak przekonać taką osobę do jakiegokolwiek leczenia, jakich argumentów użyć. Zaznaczam, że jest to bardzo uparta i stereotyopwa osoba. Do kogo zwrócić się o pomoc (prywatnie/na kasę chorób), może znacie jakieś dobre ośrodki, które zajmują się tym zajmują.

Zaniepokiło mnie również to, że w ciągu 2 miesięcy wypadł mu 1 ząb, a drugi zaczął się ruszać.

Z góry dziękuję za odpowiedzi
orzeuu