Witam,
Postanowiłam umieścić pewne pytanie na forum, ponieważ nigdzie w internecie nie znalazłam na nie odpowiedzi. Mianowicie, mam problem z odróżnieniem tego co rzeczywiste, a co jest wytworem mojej wyobraźni (sny, marzenia, itp.). Są takie momenty, kiedy wiem, po prostu wiem, że wszystko wokół mnie jest realne, jest rzeczywistością, czymkolwiek by ona nie była. Niestety, są dni, ostatnio zdarzają się często, które kompletnie wyprowadzają mnie z równowagi. Np. dziś. Nie jestem pewna czy to co widzę, robię, pamiętam, piszę nawet w tym momencie, to mój sen czy nie. Moje sny są bardzo realistyczne od zawsze. W przeszłości występowały już u mnie takie problemy, ale według lekarzy i terapeutów, którzy ze mną wtedy pracowali, było to związane z zaburzeniami, z których wtedy się leczyłam (depresja, lęki, zachowania autoagresywne, nerwice). Szczerze mówiąc miałam to odkąd pamiętam, ale to też nie jest do końca jasne, bo nie wiem czy pamiętam coś związanego z tą tak zwaną "jawą". W każdym razie w poprzednim bardzo nasilonym okresie, miałam przesyt różnych emocji, skąd wynikało dużo moich problemów. 4 lata temu przebywałam w szpitalu psychiatrycznym, i brałam leki, dzięki którym większość objawów ustąpiła na dość długi czas. Były to Tranxen i Pernazyna. Skończyły się wtedy bóle głowy , napady niekontrolowanego, nieuwarunkowanego lęku, nasilone deja vu oraz między innymi omamy, zaburzenia postrzegania jak to prywatnie nazywam. Natomiast od około 1-2 lat zaczęło się wszystko od początku. Wiem, że w moim życiu nadal są sytuacje, które stresują, ale to jest nieuniknione przy takim stopniu "rozwoju" społeczeństwa. Jest to niewygodne, męczące i frustrujące, kiedy idąc do pracy, nie wiem czy ona mi się własnie śni, czy to że byłam w tym szpitalu jest prawdą (musiałam zadzwonić do taty i to potwierdzić), czy może za chwilę otworzę oczy i będę w zupełnie innym miejscu, będę kim innym. Staram się nie popadać w paranoję, ale nie wiem co mam z tym robić. Nie wiem czym może to być spowodowane, czy mam zbyt bujną wyobraźnię, czy moja psychika po prostu tak działa. Dodam jeszcze, ze ok 2 lat temu zdiagnozowano u mnie poprzez badanie EEG jakiś rodzaj zaburzeń w pracy mózgu. Zaburzenia centralno-skroniowe. Niestety neurolog nie potrafiła określić co to jest, wiążą się z tym moje bóle głowy , które powróciły wcześniej niż inne objawy. Nie chciałabym ponownie trafić do szpitala, dlatego zgłaszam się z tym wszystkim na początek na forum, aby dowiedzieć się co powinnam dalej zrobić. Czy są może metody na określenie kiedy coś jest realne, czy jest to coś czym powinnam zająć się na jakiejś terapii, ew. czego powinnam się wystrzegać, aby tego uniknąć?
Z góry dziękuję za odpowiedź i przepraszam za tak długi opis.