Witam. Kilka lat temu złamałam kość łódeczkowatą, początkowo chodziłam w szynie (5 tyg). Później przejął mnie inny lekarz i stwierdził, że szyna jest źle założona i postanowił założyć mi gips na 3 tyg. Lekarz napisał mi skierowanie na rehabilitację. I wszystko było dobrze przez 3 lata. Niestety podczas ćwiczeń gimnastycznych zauważyłam, że ręką dosyć boli w tym samym miejscu. Udałam się do lekarza, który stwierdził, że nie ma poważniejszego urazu (tzn. nie jest złamana ani skręcona - zrobił zdjęcia RTG). Niestety od tamtego czasu raz w miesiącu przez tydzień nie umiem ruszać ręką ( trwa to rok), ból jest jak przy złamaniu. Chodziłam systematycznie do ortopedy, który zalecił mi, abym nosiła ortezę, przepisał rehabilitacje i dał skierowanie na rezonans magnetyczny. Wyniki nic nie powiedziały tzn. brak poważniejszych urazów. Obecnie nie chodzę już do lekarza, chodzę w ortezie. Jeśli chodzi o badanie rezonansem magnetycznym - w trakcie badania, ręka mnie nie bolała. Raz w miesiącu nie umiem poruszać ręką, środkowa kość nadgarstka wystaje, i jest malutki obrzęk. Nadgarstek jest trochę zdeformowany. Co to może być?