Witam,
Mój problem rozpoczął się w połowie sierpnia,gardło zaczęło mnie boleć a raczej kłuć ,samo kłucie było i jest punktowe a dyskomfort obejmował górną część gardła.Pierw zalecono płukać tamtun verde przez tydzień co nie pomogło,potem zrobiłem wymaz,wyszedł Streptococcus group G - kolonie liczne(Terapia empiryczna - fenoksymetylpenicylina - cefalosporyny doustne I generacji (cefaleksyna, cefadroksyl) - cefalosporyny II generacji (aksetyl cefuroksymu, cefprozil) - amoksycylia z kwasem klawulanowym) . Lekarz przepisał Forcid 1000 ,brałem przez tydzień żadnej poprawy,lekarz stwierdził że to "przewlekłe grudkowe zapaelnie gardła" i kazał płukać roztworem sodu,również nie pomogło.Następnie poszedłem do innego laryngologa,ten prywatnie poświęcił mi dużo czasu,w gardle i krtani stwierdził tylko powiększone lekko pasma węzłów i zaczerwienie kratani,z uszu wyjął czopy woskowinowe i przepisał tabletki homeopatyczne do ssania na gardło oraz płukanie wodą utlenioną,niestety po kolejnych 3 tygodniach brak poprawy,choć węzły jak stwierził kolejny laryngolog nie były już powiększone ale to kłucie w gardle pogorszyło się.Przez tydzień czułem też chwilowe ataki kłucia w uchu,potem przeszły i na razie z tym spokój. Po drodzę powtórzyłem testy alergiczne i wyszło jak już 5 lat temu że jestem uczulony na roztocza mocno,do tej pory nic z tym nie robiłem. Ostatni lekarz przepisał do nosa Fanipos na te roztocza bo coś tam w nosie zauważył,trochę na nos pomaga ale gardło choć nie wygląda źle kłuję mocniej. Obecnie byłem parę dni temu z tym kłuciem,lekarz oczyścił migdałek z jedzenia ale to nic nie dało,migdałki nie wyglądają źle.Kłucie czuję za każdym razem jak przełykam ślinę,ulgę przynosi jedzenie,zwłaszcza ciepłych potraw typu zupy bądz zimnych jak lody.Kłucie jest miejscowe ,w obrębie migdałka lewego,lub/i poniżej niego na ścianie gardła gdy docisę język widzę jakby taki mały polip/wypustek nie wiem jak to nazwać,ale po drugiej stronie jest mały,a po lewej większy i taki pomarańczowy/czerwony nie wiem co to jest?może ktoś wie? Proszę o pomoc,czy to dalej ten paciorkowiec którego temat lekarze porzucili po pierwszym nieskutecznym antybiotyku?czy może coś z alergią na roztocza? choć to kłucie jest z jednej strony,ten migdał bądz ten wypustek,jak tam pogrzebie palcem to na chwile jest ulga,więc czy od alergii takie punktowe kłucie by było? odczulanie mam od stycznia bo wiadomo teraz już nie ma miejsc,nie dostałem żadnych tabletek od alergolog a,mam tylko jeść kisiel i siemie lniane ale to jest przecież na chwilową ulgę. Proszę doradzić co mam robić , kolejny wymaz i jak wyjdzie znów ten paciorkowiec to go leczyć antybiotykami ? co z tą alergią na roztocza? ból od paru dni jest w większości punktowy w miejscu które opisywałem przy połykaniu ślini czy piciu,doszło tęz uczucie ciągłego wzdęcia,do odczulania i efektów tego daleko a faktem jest tylko to i paciorkowiec grupy g, proszę o rady co robić,martwię się że teraz doszły jeszcze te wzdęcia i ogólne zmęcznie,dziękuje z góry za pomoc