Nie wiem jak to nazwać, ale myślę, że tytuł jest w miarę dobrany...

Mój problem przedstawia się tak: bywam w towarzystwie osób, które dobrze znam i są moimi kolegami i koleżankami. Niestety ostatnio mam wrażenie, że jestem przez nich wykorzystywana do brudnej roboty. Przestają mnie zauważać, zaczynają oddalać się ode mnie, chociaż oni pewnie twierdziliby inaczej. Chciałabym przestać o tym myśleć i najlepiej odizolować się od nich, jednak to mało prawdopodobne (jestem "skazana" na ich towarzystwo i spotykanie się z nimi - opis gdzie i kiedy niepotrzebny). Główny problem sprawia fakt, że wśród znajomych jest mój były chłopak - nie chodzi tu o to, że coś czuję czy jestem zazdrosna itp. Kiedyś wspominał, że zależy mu nadal na naszej przyjaźni, a teraz widzę, że traktuje mnie jak powietrze. Co więcej, rozmawia ze wszystkimi dookoła, nawet z moją rodziną, a ze mną nie; wszyscy chodzą za nim jak ćmy za ogniem. Ostatnio była nawet sytuacja, że zapytałam się, czy mogę z nim i nasza koleżanka pojechać (gdzieś) to odmówił, że się nie zgadza. A kilka dni temu usłyszałam podczas rozmowy, że gdyby wiedział, że inna koleżanka chciała jechać, to by ją zabrał bez problemu.
Nie wiem co mam robić, by odzyskać jego i pozostałych przyjaźń, znajomość, "kumpelstwo". Co mam zrobić, by ludzie przestali mnie traktować w tak podły sposób? Cały czas się przejmuję tym, że nie ma mnie w ich towarzystwie i pragnę być z nimi, mimo iż mnie ranią swoim zachowaniem (świadomie i nieświadomie).
Proszę o radę...