Drodzy Koledzy i Koleżanki.


3 tygodnie temu miałem pecha dostać skrętu jelit, konkretnie volvolus. Trafiłem do szpitala w dużym bólu i szybko zostałem zoperowany. Usunięto fragment jelita grubego w miejscu gdzie łączy się z cienkim (gdyż było za długie i się zapętliło) a następnie zespolono jelita na nowo. Natychmiastowo po operacji kazano mi jeść wszystko i ruszać*się. po 10 dniach narastającego bólu i złego samopoczucia w wyniku CT znaleziono w jamie brzusznej płyn, który został zdrenowany. CT powtórzono 4 dni później z uwagi na ciągłą obecność treści pokarmowej w drenie. Znaleziono przeciek na łączeniu operacyjnym jelit. Powiedziano mi, że reoperacja nie rokowałaby dobrze ze względu na krótki czas od poprzedniej. Postanowiono pozwolić jelitu zaleczyć się*samemu. Podano mi żywienie pozajelitowe i poinformowano, że proces potrwa kilka tygodni. W początkowej fazie zabroniono mi jeść i pić i ruszać się. Teraz po 4 dniach chcą ponownie powoli podawać mi jedzenie, płyny i zachęcają do chodzenia. I tu jest źródło mojej rozterki. Czy to faktycznie dobry pomysł? czy nie lepiej jest jeśli jelito byłoby puste i nieużywane przez kilka tygodni? Mój znajomy gastrolog ma właśnie takie podejście. Mówi, że leczenie nie uda się, jeśli zacznę jeść. Niestety w szpitalu wszyscy mają inny pogląd. Oczywiście ostatnie słowo należy do mnie, ale nie wiem co w tej sytuacji faktycznie ma sens.

Z góry dziękuję za opinię specjalisty.


Pozdrawiam
Lukelife