Mam 22 lata i chciałabym przedstawić swój problem. Napiszę po kolei

Już w 1 gimnazjum przez 10 miesięcy nie miałam okresu (jeszcze wtedy nie miałałam problemów z jedzeniem), wzięłam wtedy duphaston i wszystko wróciło do normy.

Drugi raz miałam problem w pierwszej liceum. Zatrzymał mi się wtedy, bo się odchudzałam (ważyłam wtedy 48, a mam 162 cm wzrostu). Nie dostałam wtedy żadnych leków od ginekologa, tylko kazał mi jeść i okres sam wrócił po przytyciu do 53.

W maju 2011 zatrzymał mi się okres, aż do września 2011. Zatrzymał mi się, bo ważyłam znowu 48. W lipcu 2011 miałam badania hormonów Estradiol 42,34, Prolaktyna 8,62 (ważyłam wtedy 47). We wrześniu dostałam duphaston i okres znowu mi wrócił.

Potem zatrzymał mi się w lutym 2012 i zaczęłam się na ostro odchudzać. Schudłam do 44 kg. Od kwietnia 2012 zaczęłam brać Diane 35, okres był od tego czasu. Od grudnia zaczęłam tyć i do lutego 2013 przytyłam do 50. Wtedy odstawiłam leki, bo lekarz chciał sprawdzić, czy będę miała okres bez leków. Nie dostałam go jednak, dlatego od kwietnia zaczęłam brać lek „Atywia”. Okres wrócił, ale był dość słaby. Od maja zaczęłam brać Femoston mite i miałam badania zrobione, Prolaktyna 15,8 Estradiol 27. Okres był średni. Kolejne badania w lipcu Prolaktyna 13,9 Estradiol 103, Progesteron 0,54. Od września do teraz biorę Lutenyl, po którym okresy są bardzo słabe i mam wrażenie z każdym miesiącem są coraz słabsze. Aktualnie waga to 51.

Chciałabym zaciągnąć innej opinii niż swojego lekarza. Nie miałam żadnych badań wewnętrznych, co mnie trochę martwi. Mimo takich słabych okresów lekarz mówi, że tak powinno być. Martwię się, czy jeszcze wrócę do zdrowia? Do swojego zdrowia? Czy kiedyś będę mogła mieć dzieci? Poza tym podczas brania tych leków mam uczulenie na rękach.