Witam!
Mój tata 03.10.2016 roku miał wykonany zabieg laparoskopowego usunięcia prostaty. Podczas zabiegu pojawiły się komplikacje. Gwałtownie spadło ciśnienie i tata dostał zapaści. Lekarze stwierdzili, że był to efekt zaburzenia gospodarki elektrolitowej. Spowodowane było to nadmiernym wchłanianiem płynów używanych podczas zabiegu przez organizm taty. Po zabiegu tata czuł się fatalnie. Ostre bóle podbrzusza oraz złe samopoczucie towarzyszyły mu przez co najmniej tydzień. Był to zabieg rozległy więc można to zrozumieć. Tata leżał pod aparaturą monitorującą podstawowe czynności życiowe. Po 14 dniach został wypisany do domu o samopoczuciu, (moim zdaniem) co najmniej słabym. W domu był we wtorek i do czwartku rano czuł się w miarę dobrze. W czwartek rano zaczęły się komplikacje. Tata dostał ostrego ataku bólu całego brzucha oraz promieniującego bólu od pleców na wysokości nerek przez miejsce operacji do jąder. Od piątku tata leży w szpitalu non stop pod kroplówkami przeciwbólowymi. Miejsce operacji go nie boli, mocz jest w porządku z niedużą ilością krwi. Jednak ból od lewej strony pleców u dołu do jąder nie mija. Gdy tylko środek przeciwbólowy przestaje działać następuje ostry atak bólu. Tata nie może wytrzymać. Badania USG itp nic nie pokazują. Lekarze póki co nie wiedzą co jest przyczyną. Zasłaniają się ciągle powikłaniami podczas narkozy. Nie wiemy co robić. Może ktoś miał podobny przypadek ?? BARDZO PROSZĘ O POMOC!!!!
Łukasz Gorzki