Witam serdecznie,
Od dziecka miałam problemy z częstymi infekcjami górnych dróg oddechowych, ponieważ mam skrzywioną przegrodę nosową. Były grypy, anginy, zapalenia ucha, zatok. Nigdy nie dolegało mi nic poważniejszego. Teraz mam 24 lata, rok temu na chłoniaka zmarł mój tata. Od tej pory popadłam w obsesję na punkcie chorób. Zaczęłam nałogowo sprwdzać wszystkie swoje węzły chłonne. Pomimo tego że nic mi nie dolegało wyczułam lekko powiększony węzeł pod pachą oraz za uchem. Lekarz pierwszego kontaktu stwierdził, że ten pod pachą prawdopodobnie napuchł mi pod wpływem antyperspirantu i depilacji a ten za uchem to pozostałość po dawnych infekcjach. Jest twardy, pojedynczy, niebolesny, no chyba, że mocno przycisnę. Ponieważ bardzo nalegałam została mi zrobiona morfologia, wszystkie wyniki w normie , poza żelazem ( niedobór ), OB - 20 ( na granicy ) oraz CRP - 6,5. Podczas wykonywania badań byłam przeziębiona więc lekarz stwierdził, że to jest właśnie przyczyną przekroczenia norm CRP i OB.Na jakiś czas mnie to uspokoiło. Natomiast teraz znów obsesja w temacie chorób powróciła, zaczęłam szukać węzłów na szyi. I oczywiście w końcu znalazłam. Jeden z lewej strony szyi, mniej więcej 1-1,5 cm, po drugiej stronie szyi również, tyle że troszeczkę niżej. Obydwa węzły są ruchome, uciekają spod palca, są twarde, również bolesne podczas ucisku, pojedyncze. Poza tym nie mam żadnych innych niepokojącyh objawów ( poza bólami w różnych częściach ciała ale lekarz podejrzewa że to na tle nerwowym ). Mam również ciągle zatkany nos, nie mam kataru ani kaszlu, czasami kicham , drapie mnie w gardle , mam lekką chrypkę ale to już od kilku lat oraz problem z zatykającymi się uszami co pewnie jest efektem krzywej przegrody. Czy powinnam znów udać się do lekarza z węzłami, które znalazłam czy już sobie zaczynam wmawiać choroby? Ciągle myślę o tym, że to pewnie rak, że umrę. Czy gdyby była to np ziarnica to wyszłoby to w morfologii??