Witam,
w sierpniu rok temu zachorowalam na angine i półpaśćca usznego. Prawa strona twarzy była całkowicie sparaliżowana, moj słuch po tej stronie rowniez ulegl znacznemu pogorszeniu. Trafilam do szpitala, gdzie leczono mnie 2 tygodnie. Nastepnie wypuszczono do domu i przez dluuugie miesiace uczeszczalam na roznego rodzaju rehabilitacje (elektrostymulacje, masaże, lampy solux, akupresure, cwiczylam z logopeda i sama w domu przed lustrem, przyjmowalam nivalin w zastrzykach, tabletki ALAnerv, i kojarze takze witamine b rowniez w zastrzykach, bylo tego naprawde tak wiele, ze dokladnie juz nie pamietam). Caly czas bylam pod opieka lekarzy-poczawszy od rehabilitantki, przez laryngologa, na neurologu skonczywszy. Dzis minal juz ponad rok... Jakakolwiek poprawe zauwazylam ponad pol roku temu, kiedy wszystkie pieniadze wydalam na zabiegi, lekarzy i zastrzyki, (z NFZ moglam jedynie dostac skierowanie na kilka zabiegow, do lekarzy terminy byly na przyszly rok, a ja przeciez nie moglam czekac. Zreszta chyba wszyscy wiemy, jak to jest leczyc sie z NFZ]. W kazdymbadz razie, kiedy odstawilam wszystko, bo nie bylo mnie juz stac i liczylam jedynie na liczne zestawy cwiczen od logopedy, ktore moglam wykonywac w domu, zauwazylam poprawe. Moje oko w koncu sie zamykalo, sluch troche sie polepszyl i moje oko zaczelo produkowac łzy [caly czas kroplami nawilzalam oko]. Bardzo mnie to zmotywowalo i cwiczylam dalej, po kolejnych miesiacach oko mruga juz normalnie, potrafie delikatnie podniesc kacik ust, sluch jest juz w normie, aczkowleiek nie jest jeszcze tak dobry jak w lewym uszku. Generalnie dalej wiekszych postepowan nie ma. Moze tylko tyle, ze miesiac temu jeszcze nie potrafilam pic przez słomkę.
Ale minal juz ponad rok. Slyszalam, ze wiele osob dochodzilo do siebie po 2 tygodniach, w gorszych wypadkach 3 miesiace. Nie jestem pod opieka zadnego lekarza, poniewaz bylam na prawde u wielu specjalistow i stracilam w nich wiare i oczywiscie pieniadze. Mam wrazenie, ze zaden lekarz nie potrafil mi pomoc, niektorzy nie kryli zdziwienia i otwarcie mowili, ze jestem ich pierwsza pacjentka z takim schorzeniem, czulam sie jak krolik doswiadczalny. Czesto postepowano jakby \*ksiazkowo\*, a najgorsze bylo, kiedy ich opinie na dany temat byly z soba sprzeczne [np jeden neurolog powiedzial, ze elektrostymulacje sa dobre tylko do 3 serii, inny, ze mozna je stosowac bez obaw, trzeci, ze one i tak nic nie daja i wypisywal recepty na nivalin]. Bardzo sie zniechecilam, nie mam juz pomyslow, jak moge sobie pomoc, odstawilam juz kompletnie wszytsko, bo mam wrazenie, ze i cwiczenia przestaly pomagac. Nie mam tylu pieniedzy zeby tesowac kolejnych lekarzy, ale jesli znacie Panstwo kogos naprawde dobrego, kto jest lekarzem z powolania i jest osoba myslaca, to bede wdzieczna za kontakt. A moze ktos rowniez przez to przechodzil i stosowal cos innego niz ja?
Generalnie choroba bardzo mnie zmienila, malo sie usmiecham i czasami czuje sie \*gorsza\* od innych.
Naprawde prosze doceniac to, ze moga sie Panstwo normalnie usmiechac, ja dzis wstydze sie swojego krzywego usmiechu. Caly czas tylko mam nadzieje, ze to sie w koncy skonczy i znowu bede \*soba\*.
Pozdrawiam
Basia 22 lata (Katowice).