Forumowicze - mój mąż od paru miesięcy cierpi na nietypowy ból głowy - mianowicie określa on to jako "przewiercanie" od czubka głowy aż po szczękę, przy czym ma wrażenie że coś też ma w uszach. Ból pojawia się ok. południa, po południu i trwa aż do zaśnięcia, nie budzi go w nocy. Dodam, że mąż był u konowałów na nfz (laryngolog, neurolog, rodzinny kilka razy), zrobili mu jedynie podstawowe badania krwi, cholesterol, sód i potas i takie tam i wszystko w normie. Jeden mu przepisał tabletki na nadciśnienie, ale zero różnicy. Później był u laryngologa prywatnie, dał mu 2 antybiotyki na zatoki, po antybiotykach od laryngologa miał faktycznie kilka dni spokoju z tymi bólami, ale teraz znowu się męczy. Czy to mogą być niedoleczone zatoki jednak? Dodam, że brał z tego co pamiętam Augmentin (coś jak Amotaks, Duomox chyba) i Metronidazol, no i oprócz tego coś rozrzedzającego, jakieś kropelki do nosa. Kataru nigdy nie miał i nie ma, gorączki też nie... Wczoraj tak go bolało, że aż mu niedobrze było (ale nic więcej).... Chcemy wykonać mu jakieś badanie obrazowe głowy, ale jako laikom trudno powiedzieć czy lepsza będzie tomografia czy rezonans, z kontrastem czy bez - powiedzcie do jakiego lekarza iść? Co to może być?
Proszę o pomoc!!