Witam . Od kilku lat leczyłem sie u psychiatry . Jestem lękowcem , brałem leki ( xanax , serotonine ) . Około rok temu odstawiłem je . Czułem się calkiem dobrze , na tyle silny , ze ich nie potrzebowalem az tak bardzo . Przechodzac do sedna sprawy : około 10 miesiecy temu po wielu namowach zapalilem niestety trawke ( a przynajmniej miala nia byc . Dostalem po niej dosc mocnej psychozy - myslalem ,ze umre a mocny bol glowy tylko potegowal uczucie strachu , wzrost cisnienia i bicie serca . Gdy wstalem rano czulem sie bardzo oslabiony i wrocily lęki . Dodam też ze w tamtym okresie leczylem zatoki . Po okolo tygodniu poczulem sie troche lepiej i wyszedlem na spacer , podczas ktorego stwierdzilem , ze cos jest nie tak . Dostałem coś w rodzaju derealizacji . Na ten moment mam wiele niepokojacych zjawisk :
Zawroty głowy
Bóle glowy ktore mam zbyt czesto
Problemy ze wzrokiem ( rozlany obraz )
Swiatlowstret
Zla ostrosc obrazu przy zle dopasowanym swietle
Bardzo slabo widze po ciemku ( wczesniej tak nie bylo )
Bole szyi , sztywnosc karku
Bole oczu
Podczas uprawiania sportu czesto zaczyna mnie bolec glowa , piski w uszach , oraz problemy ze wzrokiem
Mocne uczucie zmeczenia i sennosc
Po wypiciu np piwa ogromne oslabienie , zawroty glowy i sennosc


Dodam , że bardzo mnie to meczy i odbiera radosc z zycia . Wszystko czuje jakby o wiele słabiej . Dodam jeszcze , ze miedzy czasie mialem wiele stresujących sytuacji . Nie wiem czy to od psychiki , a moze kregoslupa , boreliozy , czy poprostu cos mi siadło w mózgu ..Do jakiego lekarza najlepiej sie zwrocic ? Neurologa , psychiatry , toksykologa ? Bo 10 miesiecy to jednak kawał czasu , a chcialbym jeszcze kiedys cieszyc sie zyciem . Pozdrawiam i prosze o pomoc .