Witam.
Oto mój problem. Jakiś 1 mies. temu coś użądliło mnie na plecach. Przypominało to użądlenie komara albo pająka, jednak nie wiem co to było.
Bąbel na początku był dość duży i od początku źle się goi. Dość dokuczliwie to swędzi ale nie cały czas, głównie po ściągnięciu plasterka, który noszę by nie naruszyć strupka.
Na początku swędział nie tylko bąbel ale też okolica w promieniu jakiś 5 cm. Na początku wystarczyło podrapać gdzieś obok i zaraz pojawiały się jakby malutkie kropelki krwi, wyraźnie tkanka w tym miejscu była przekrwiona. Bąbel jest dość twardy.
Potraktowałem to wodą utlenioną, fenistilem i nic nie pomaga. Później przez tydzień aplikowałem Hydrocortizonum Oceanic. Przez te dni bąbel się zmniejszył ale dalej nie zagoił.
W międzyczasie w innym miejscu miałem powierzchowne oparzenie i zdążyło się zagoić.
Jestem trochę alergikiem ale nigdy czegoś takiego nie miałem. Objawy przypominają alergię ale ja się nie znam. Może to grzybek jakiś, bo raczej chyba nie bakteria, nie puchnie, nie boli, nie sączy się biała wydzielina.
Zapisałem się do lekarza ale to dopiero za tydzień, wiadomo - majówka.
Co o tym myślicie?

Załączam zdjęcia. Bąbel aktualnie ma max 1 cm średnicy.





Z góry dziękuję za pomoc.