Witam.
Od ponad 2 lat mam problem z piszczeniem w uchu (a nawet w obu).

Mam wrażenie że wszystko się zaczęło od przeziębienia ale na pewno w tamtym okresie i słuchałem dość głośno muzyki i trochę głośna praca.
Od wielu lat mam uszkodzenie słuchu w zakresie wysokich tonów ale z tym żyję normalnie.

Samo piszczenie tak jak pisałem zaczęło się po lekkiej chorobie i z początku nie było dokuczliwe ale teraz z czasem jest dość źle. Nasila się parę godzin po przebudzeniu oraz po przebywaniu w hałasie.
Sam pisk często nie jest jednostajny ale "faluje". Raz głośniej później się ścisza ale jest 24h.

Miałem parę wizyt w IFPS w Kajetanach. Miałem robione różne badania laryngologiczne oraz rezonans głowy.
Na samym rezonansie nic nie wyszło istotnego dla lekarzy.

Najważniejsza rzecz jaka jest to mam przytkaną trąbkę słuchową. Miałem parę razy tak przytkane ucho że słyszałem bicie serca w nim. Cały czas mi w nim "pyka". Jak ruszam żuchwą, kręcę głową. Dodatkowo to ucho mnie lekko boli (czyszczenie patyczkiem nie wchodzi w grę bo od razu boli i zaczynam kasłać )

Jedynie co lekarz zalecił to dmuchanie w balonik i wizyta u rynologa oraz alergolog a (mam praktycznie wieczny cało roczny lekki katar).

Czy może Wy drodzy użytkownicy wiecie czy jest nadzieją na poprawę mojej sytuacji?
Nie wiem czy jest sens iść prywatnie (jeżeli tak do gdzie?) czy to tylko pieniądze w błoto wyrzucone.

Powiem szczerze że ostatnie miesiące robią się lekko nie do wytrzymania i widzę że odbija się to na mojej psychice.

Wszelki rady mile widziane.
Pozdrawiam