Odkąd pamiętam, zawsze piłam dużo, więcej niż moi rówieśnicy. Jakiś czas temu zaczęłam "liczyć" i wyszło tego aż ok. 5 litrów dziennie! O tyle dobrze, że jest to głównie niegazowana woda i niesłodzone herbaty (głównie zielone, ziołowe, etc.), ale nie zmienia to faktu, że to aż ponad 2 razy więcej niż zalecane dzienne spożycie. Oczywiście każdy jest inny, ale ekstrema nigdy przecież nie są dobre. Z tym że ja naprawdę odczuwam takie pragnienie i nie potrafię nic na to poradzić. Wiem, że nadmierne pragnienie to objaw cukrzycy, ale badałam się i jej nie mam. Lekarka najpierw mi nie dowierzała, a potem snuła jakieś dziwne teorie (że niby to psychiczne). Boję się, że szkodzę swoim nerkom, narażając je na nadmierną pracę.
Dodam, że bardzo często oddaję mocz.
Ale przecież nie będę siedzieć spragniona?
Bardzo liczę na odpowiedzi ludzi, którzy cokolwiek wiedzą w tym temacie...