Mam 16 lat i niedługo czeka mnie wizyta u ginekologa. Około miesiąc przed moją 16-stką straciłam dziewictwo. Wolałabym, żeby rodzice się o tym nie dowiedzieli, a do lekarza chce iść ze mną mamusia. Czytałam trochę o tym i jedni mówią, że jako, że już 16 lat mam ukończone, czyli prawnie seks uprawiać mogę, to lekarz ma obowiązek NIE mówić nic opiekunom, szczególnie jeżeli go o to poproszę. Z drugiej strony inni upierali się przy tym, że jeżeli nie mam ukończonych 18 lat, to POWINIEN powiadomić opiekunów. Jak to w końcu z tym jest? I czy jakby mnie badał i wydałoby się, że moja błona dziewica została przerwana, to czy można by było upchnąć kit, że to np. przez tampony? Bo w sumie na wiele sposobów można stracić błonę dziewiczą, nie tylko poprzez współżycie. Czy lekarz zawsze ma pewność, że jeżeli błony nie ma, to znaczy to, że już się z kimś kochałam?