Witam. Dziś rano około 9 jeszcze czułem się świetnie, obudziłem się, ale postanowiłem jeszcze pospać. Około godziny leżałem na lewym boku, nagle coś strzeliło i dopadł mnie paraliżujący ból, przewróciłem się na prawy bok, myśląc że przejdzie, ale ból się nasilał, stał się tak silny że nie mogłęm się ruszyć, było mi gorąco i niedobrze. W żadnej pozycji ból nie ustępował. Po jakichś 5-10 minutach ustał, wszystko wydawało się wracać do normy, ale potem zacząłem czuć go jeszcze lekko i ogólnie do teraz czuję jeszcze leciutkie jakby ukłucia w lewym boku przy jakimś tam ruchu, które nie są aż tak uciążliwe. Co to mogło być?