Witam. Córka ma roczek. Od 1.5 miesiąca leczona jest na uszka. Miała już 4 antybiotyki, w tym jeden w szpitalu. Ucho nadal chore. Stwierdzono jakiś secretoria. Miała robiony zabieg paracentezy w prywatnym gabinecie laryngologa. Ukłucie i przepłukanie wodą utlenioną bez żadnego odsysania. Zlecony kolejny antybiotyk biotrakson tym razem w zastrzykach domięśniowych raz dziennie. Laryngolog powiedziała, że mamy wychodzić z nią na dwór na godzinę. Lekarka rodzinna natomiast rozkłada ręce.. Po pierwsze na styl wykonania zabiegu. Znieczulenie miejscowe w gabinecie do przyjmowania pacjentów, po drugie wychodzenie na dwór przy antybiotyku, a po 3 antybiotyk domięśniowy podawany tylko raz dziennie przez 11dni. A powinien być 3 lub conajmniej 2 razy. Roczne dziecko tyle bólu. Zagubiona.. Kogo słuchać? Pomocy.