+ Odpowiedz na ten temat
Pokaż wyniki od 1 do 5 z 5

Temat: Paniczny lęk przed wuefem. Gdzie szukać pomocy?

  1. #1
    Nie zarejestrowany
    Guest

    Question Paniczny lęk przed wuefem. Gdzie szukać pomocy?

    Witam,

    niedawno skończyłam 18 lat i uświadomiłam sobie, że problem, który wszyscy dookoła bagatelizowali (aż w końcu i ja zaczęłam to robić) tak naprawdę niszczy mi życie.
    Do rzeczy:

    Od zawsze nie lubiłam chodzić na lekcje wf. W podstawówce bo to męczące biegi, a bo to byłam gdzieś tam wybierana na końcu, a bo to coś... nigdy się tak właściwie tym nie przejmowałam, czasem mama pisała mi zwolnienia, nie poszłam na lekcję, było w porządku...
    Problem zaczął nasilać się, gdy poszłam do szkoły średniej. Na początku myślałam, że to po prostu wina nowego otoczenia, wymagającej wuefistki, nowych zasad i strachu przed nowymi koleżankami. Okazało się jednak, że w miarę mojego aklimatyzowania się w nowej szkole, z nowymi znajomymi i nauczycielami, mój problem wcale się nie zmniejszał - wręcz przeciwnie.
    Najpierw pojawiały się biegunki w dzień wuefu - szybka wizyta w toalecie i do roboty, jechałam do szkoły.
    Potem zaczęły trząść się ręce, drżeć głos tuż przed lekcją, zazwyczaj mijało po kilku minutach lekcji.
    Potem zaczęłam płakać przed lekcjami, ale brałam się w garść i jechałam tam, nie miałam innego wyjścia.
    Z czasem opuszczałam jedną godzinę na jakiś czas, a bo to trzeba zabrać psa do weterynarza, a bo to długo uczyłam się w nocy... zawsze szukałam racjonalnych wymówek i przekonywałam mamę, aby pozwoliła mi zostać w domu raz na 2 miesiące, może trochę częściej.

    Niby nic złego, ale sytuacja teraz nie wygląda już tak niewinnie i naprawdę nie wiem, jak rozwiązać problem i gdzie szukać pomocy.
    Oto mój aktualny stan:
    Pod koniec czerwca byłam najszczęśliwszą osobą na świecie, nie dlatego, że przede mną wreszcie dwa miesiące odpoczynku, czy super wyjazd, ale właśnie dlatego, że nie będę musiała chodzić na zajęcia w-fu przez najbliższe kilka tygodni. Lipiec upłynął jednak szybko, a wraz z początkiem sierpnia wróciły wszystkie moje zmartwienia i zamiast myśleć o jeszcze jednym wolnym miesiącu, ja codziennie tylko chodziłam coraz bardziej przygnębiona, gdy ktokolwiek wspominał o szkole, bo wiedziałam, że to wiąże się z wfem. Zdarzyło mi się płakać już w pierwszym tygodniu miesiąca z tego powodu.
    Teraz nie pojawiłam się na tych zajęciach ani razu, a mamy już połowę października.
    Nie potrafię zliczyć jednak, ile razy w poprzednim roku szkolnym zdarzyło mi się jechać na lekcję ze łzami w oczach i pod samą szkołą wsiąść w autobus powrotny i pojechać do domu czy jakiejś galerii, bo nie dawałam rady tam pójść. To tak niewytłumaczalny, paraliżujący lęk przed pójściem tam, główne źródło moich ataków paniki. Zazwyczaj nie potrafię nauczyć się na sprawdziany, które mam w dniu wfu, bo cały poprzedni dzień rozmyślam o tym, że znów będę musiała się tam pojawić że najpierw jest wf, jestem płaczliwa, chodzę przestraszona, czuję kołatanie serca, trzęsą mi się ręce. Potrafiłam specjalnie chorować tylko po to, aby nie pójść na wf, szturchałam mojego psa, aby mnie pogryzł i mogła nie ćwiczyć przez ból. Gdy wychodzę z lekcji i wiem, że na przykład nie będę miała wfu przez najbliższe kilka dni, czuję się tak lekko, to naprawdę ogromna ulga dla mnie, cieszę się.
    Za każdym razem, gdy odwołali nam zajęcia w zeszłym roku, płakałam na środku korytarza, ze szczęścia, że teraz mi się udało, że to jedna lekcja mniej, że nie będzie mnie tam. Potrafiłam obsesyjnie, codziennie, po kilkanaście razy liczyć, ile razy mogę nie pójść na lekcje, byleby tylko mieć wymaganą frekwencję, aby być klasyfikowana z wfu, robiłam kalendarze, zapisywałam zajęcia. Ten problem rządzi całym moim życiem, nie jestem w stanie pomyśleć o szkole bez paraliżującego strachu,

    Nie jestem leniwa, nie jestem złą uczennicą. Jestem szczupła, chodzę na spacery, czasem poskaczę, potańczę, nie mam problemu z aktywnością. Lubię szkołę, mam dobre oceny, bardzo chętnie tam chodzę w dni, kiedy nie mam wfu. Zdarzało mi się spróbować sobie złamać nogę, żeby mieć dłuższe zwolnienie i nienawidziłam w sobie tego, że nigdy mi nie wyszło. Wiem, jak głupio to brzmi, ale uważam, że naprawdę mam problem i chcę sobie z nim poradzić, bo nie daję sobie już rady sama, chcę przestać się bać, chcę przestać mieć odruchy wymiotne już na wieczór przed wfem do czasu jego zakończenia, chcę wreszcie cieszyć się szkołą, a te lekcje są moim jedynym źródłem stresu w szkole. Doszło do tego, że czasami przestawałam się starać, bo nie zależało mi już na maturze ani na studiach, bo wiedziałam, że nie dam rady chodzić na zajęcia sportowe do końca studiów. Nie chcę sobie zniszczyć życia przez to, więc piszę to tu.

    Nie chodzi tu o nauczyciela, nie chodzi o żaden wstyd przez rozbieraniem się, nie chodzi o to, że jestem wybierana jako ostatnia, czy biegam wolniej. Nie. Próbowałam wziąć się w garść i chodzić konsekwentnie na każdy wf, tłumaczyć sobie, że to nic takiego, ale kończyło się na tym, że po 1,5 miesiąca ze 100% frekwencją na lekcjach, byłam tak bardzo znerwicowana, wystraszona, że nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Nie wiem, w czym rzecz, ale naprawdę nie chcę tak dłużej i potrzebuję pomocy. Jakie są możliwe rozwiązania? Dokąd się udać?

  2. #2
    stalker8 jest nieaktywny
    Banned
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,605

    Co to za studia, na których przez cały czas ich trwania jest wf. Po drugie, jeśli przyczyną jest Twoja chuda aparycja, a chyba jest, to albo nabierzesz ciała przez dietę i ćwiczenia, albo czeka Ciebie niski status społeczny w tej kulturze. Chyba, że dasz radę zrobić karierę naukowca żeby pracować w laboratorium z gryzoniami, jeśli wolisz ślęczeniem skończyć kręgosłup i oczy, prawdopodobne też zatwardzenie i hemoroidy.

  3. #3
    stalker8 jest nieaktywny
    Banned
    Zarejestrowany
    May 2016
    Skad
    .wieś
    Postów
    1,605

    Jednak nie dodałem, że to czy ktoś nabierze sportowej sylwetki jak kobiety w sparcie, jest u obojga płci genetyczne, przy czym kobiety i tak mają trudniej, a łatwiej zniszczyć stawy. Oraz bzdurą jest, jak pisze cokolwiek nawiedzona amerykańska autorka sugerowanej mi tutaj książki, że poświęcenie się introwertycznym zajęciom to dojrzałość i sukces, wobec kategorii sukcesów odnoszonych przez drugą stronę o ekstrawertycznym usposobieniu, że niby mało kto spełnia te powszechnie uznawane za pożądane cechy we, wspomniałem tu, kulturze zachodu - a sukces naukowy, artystyczny, czy nie wiem nawet jaki przez mozolną pasję, ilu osiąga, a ilu inwalidztwo i biedę. Twierdzę, że to są determinanty, na co kto jest skazany, jednak geny, jedne żyją dłużej inne krócej, moje nie pożyją. Z wpisu autorki mało wynika, czy chce się w ogóle ruszać, czy nie tam gdzie od niej wymagają. Mnie się ostatnio nie chce. Dążyć do długowieczności, pozostawienia po sobie dziedzictwa, z którym następni nie będą się męczyć, czy jak też już pisałem ostatnio, liczy się to co można samemu przeżyć, wypełnić umysł realizacją pragnienia przyjemności - tego nie ma w tej książce, ani o satysfakcji z tego kim się jest, dla siebie, tym kim dla innych, no kim jestem dla innych, żeby do nich chcieć dążyć, jak wiem, że nie w niczym nie dorównam, a póki co świadczyć pracę, bo tego oczekują, chyba wyraziłem się jasno.

  4. #4
    Centrum Pożyczek jest nieaktywny
    Nowy użytkownik
    Zarejestrowany
    Jul 2017
    Postów
    6

    Zależy, jak autor powyższego postu definiuje sukces - wielu było introwertycznych artystów, którzy wnieśli ogromny wkład w kulturę zachodu, chociażby.

    Ad rem. Naprawdę niespotykany lęk - czy próbowałaś z kimś o tym porozmawiać?

  5. #5
    synapsa jest nieaktywny
    Użytkownik
    Zarejestrowany
    Oct 2017
    Postów
    124

    Już Ci chyba odpowiedziałem w październiku 2017.To specyficzna fobia.Mam nadzieję ,że moja odpowiedź Ci pomogla.
    Pozdrawiam.

+ Odpowiedz na ten temat

Podobne wątki

  1. nietypowy guzek pod jezykiem. gdzie szukac pomocy?
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum laryngologiczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 10-21-2017, 00:55
  2. czy i gdzie szukać pomocy!?
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 01-27-2015, 20:32
  3. Źle zrobione mosty porcelanowe - gdzie szukać pomocy?
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum ogólne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 01-21-2015, 19:34
  4. Gdzie szukać pomocy? Toksyczna babcia!
    Przez MatrixM w dziale Forum psychiatryczne
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 02-26-2013, 01:32
  5. moczenie nocne pierwotne+alergia- gdzie szukać pomocy na Śląsku??
    Przez Nie zarejestrowany w dziale Forum pediatryczne
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 04-26-2012, 16:15

Tagi dla tego tematu


LinkBacks Enabled by vBSEO

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88 89 90 91 92 93 94 95 96 97 98 99 100 101 102 103 104 105 106 107 108 109 110 111 112 113 114 115 116 117 118 119 120 121 122 123 124 125 126 127 128 129 130 131 132 133 134 135 136 137 138 139 140 141 142 143 144 145 146 147 148 149 150 151 152 153 154 155 156 157 158 159 160 161 162 163 164 165 166 167 168 169 170 171 172 173 174 175 176 177 178 179 180 181 182 183 184 185 186 187 188 189 190 191 192 193 194 195 196 197 198 199 200 201 202 203 204 205 206 207 208 209 210 211 212 213 214 215 216 217 218 219 220 221 222 223 224 225 226 227 228 229 230 231 232 233 234 235 236 237 238 239 240 241 242 243 244 245 246 247