Witam, mój tata (51 lat) od dłuższego czasu ma problemy ze stopami. Już parę lat temu miał straszne rany - surowe mięso, bąble, wówczas leczono go na grzybicę, z marnymi efektami, ciężko się goiło, a po jakimś czasie objawy wracały (mniej więcej raz - dwa razy w roku). W końcu (po kilku latach) trafił na dermatologa, który stwierdził, że jego skóra nie przepuszcza potu. Stosunkowo szybko i ładnie się zagoiło. po dwóch latach spokoju na nowo zaczęły mu wyskakiwać bąble, na stopie zrobiło się surowe mięso (przednia część stopy i śródstopie, strona zewnętrzna i spodnia), ból nie do opisania, z rany strasznie sączyło, kilka minut po wytarciu na ranie znów było mnóstwo wydzieliny. dodam, że ok. 2 miesiące przed tym fatalnym stanem stawił się u tego samego dermatologa. rana nie była jeszcze tak duża, lekarz przepisał coś na drożdżaki, grzyby itp., nawet nie dał zwolnienia tylko kazał przyjść drugi raz po zwolnienie (to była wizyta prywatna). tata spytał poirytowany, co ma teraz zrobić, a dr na to - zmień pan robotę! leki nic nie pomogły. gdy stan się drastycznie pogorszył pojechaliśmy na pogotowie, tata otrzymał wypis czy skierowanie(?) o treści: "owrzodzenie palców stóp, pacjent leczony wielomiesięcznie w poradni dermatologicznej bez efektów". miał odparzone stopy (od butów, pracy itd.), pracuje w przedsiębiorstwie w którym jest dużo słomy ( a w niej jak wiadomo opryski, czasem jest zatęchła). w końcu chirurg wziął posiew (fakt, podczas leczenia, ale powiedział że to nie przeszkadza) i wykazał on pałeczkę ropy błękitnej. chirurg powiedział, że lepiej żeby to leczył dermatolog, a dermatolog dziś na wizycie stwierdził, ze to i tak grzyby i drożdżaki (mając papier że to pałeczka ropy błękitnej). nie wiem czy lekarze robią z ludzi króliki doświadczalne czy jak? stopa opuchnięta, tata chodzi przy kulach, po posmarowaniu maścią od dermatologa zorbiło mu się to takze na drugiej nodze, do połowy stopę powleka surowe mięso, a na pięcie robią się bąble, o bólu nawet nie wspominam. opatrunki zmienia dwa razy dziennie, co wizyta dają mu inne leki. o szczepionce nikt z lekarzy słowem nie wspomniał (fakt, podczas choroby to chyba nie za dobrze). chociaż po tych lekach zaczęło mniej sączyć. zapisali kalium, aspicam, cipronex, metypred a wczesniaj miał: chlorchinaldin, miconal, daktarin, hascofugin, nyomycinum tzf, linoderm plus, flumycon, clotrimazolum i jodynę. teraz podejrzewają stopę cukrzycową, badania były robione ale wszystko w normie. tata prawie cały czas siedzi lub leży, stosuje się do zaleceń ale jakoś średnio to wszystko pomaga, wiadomo że bierze coś na osłonę żołądka, na odporność prebioyk, nutridrinki, cubitan, jogurty. w nocy śpi po 2 godziny, po przeciwbólowych ok. 4h. . jakich leków powinien używać i jak długo może trwać leczenie? czy leki te są prawidłowe? rana się nie zastrupia, ale już nieco mniej sączy.