Witam.
Mam 18 lat i uczęszczam do 3 klasy LO. Od 2 lat cierpię na padaczkę, jak to ujął mój lekarz "wczesno-młodzieńcze napady padaczkowe związane z bardzo szybkim dorastaniem", co w sumie łączy fakty bo w tym okresie bardzo szybko rosłem w górę i w mięśnie, ogólnie zmężniałem. W związku z tym, że za parę miesięcy będę pisał maturę, zaczynam powoli wybierać kierunki studiów. Moim największym marzeniem jest skończenie Wyższej szkoły oficerskiej (jestem, sam nie wiem czemu, wielkim patriotą i chcę służyć kraju jako żołnierz. Przemyślałem to i uważam że to jest ta rzecz którą chcę robić w życiu), ale tu pojawia się problem. Tydzień temu w moim liceum miałem okazję poznać szefa rekrutacji do zawodowej służby wojskowej i szkół oficerskich, który właśnie przeprowadzał u nas prezentację o wojsku. Po wykładzie podszedłem do niego i wyjaśniłem, że moje marzenie, że jest to cel mojego życia i przedstawiłem to czego najbardziej się bałem. Gdy powiedziałem o swojej chorobie, nie powiedział mi nic szczególnego. Wyjaśnił mi tylko w skrócie, że mogę mieć problemy, ale to wszystko zależy od lekarza, który będzie przeprowadzał komisję. Teraz chciałbym zadać pytanie jakiemuś specjaliście, bądź osobie która wie coś na ten temat. Czy jest możliwe żebym dostał się do wojska z epilepsją, a jeśli tak to czy w trakcie studiów będę mógł dalej brać leki, czy muszę od nich odejść. Od razu wyjaśniam, ok. 2 lata temu spadłem ze schodów i uderzyłem tyłem głowy w kant stopnia. Ogólnie nic mi się nie stało, byłem tylko lekko "przyciemniony", miałem guza i tyle, później jeszcze raz zwymiotowałem, ale to jest chyba normalne przy silnym uderzeniu w głowę. Niestety 2 tyg. później w szkole dostałem ataku padaczki i zostałem przewieziony do szpitala. Tam miałem robione wywiady i różne badania włącznie z EEG. Podczas badania (zgodnie z procedurą nie spałem całą noc), lekarz powiedział, że mam lekkie zawahania fal mózgowych. Przepisał mi leki i od tamtej pory biorę tabletkę rano i wieczorem. Pewnego razu, pół roku po zdiagnozowaniu u mnie Padaczki, podczas grania w piłkę znów dostałem ataku (wieczorem i rano zapomniałem wziąć leków). Znów przewieziono mnie do szpitala, a potem po chwili wypuścili bez żadnych badań. Od ostatniego ataku minęło już ok. 1.5 roku i dalej biorę leki. Normalnie piję też alkohol ale staram się z tym jak najbardziej hamować (moje maximum jak narazie to 4 piwa, wódki i innych wysokoprocentowych napojów nawet się nie chwytam przez zwykłą ostrożność). Nie miałem żadnych badań i żadnych konsultacji z lekarzami. Po prostu biorę leki i żyję. Prawo jazdy co prawda będę mógł zdawać dopiero za pół roku bo muszą minąć dwa lata od ostatniego ataku abym mógł podejść do egzaminu, ale jakoś to przeżyje. Najgorsze jest to, że nie wiem czy będę miał możliwość służby w wojsku (jestem sprawny fizycznie i umysłowo też dość tęgi, więc na zwykłe studia raczej bym się dostał). Tylko ta nieszczęsna Padaczka. Chciałbym prosić państwa o pomoc w takiej sytuacji i objaśnienie mi tego problemu. Jeszcze raz podkreślam, że Pan Major, z którym miałem okazje porozmawiać, powiedział, że mogę mieć problemy, ale żebym się nie poddawał, "są takie paragrafy, które pozwalają ominąć przepis o nie przyjmowaniu chorych z czynną padaczką, ale to wszystko zależy od lekarza". Na czym polegają te "wczesno-młodzieńcze napady padaczkowe", czy to jest uleczalne, bądź czy mogę odejść od leków i już nie dostać ataku, czy to na prawdę miało związek z szybkim dorastaniem i czym różni się to od zwykłej padaczki?
Bardzo proszę o pomoc bo na prawdę się boję tego, że mógłbym zostać odrzucony. Z góry mówię zatajanie informacji nie wchodzi w grę.
Pozdrawiam
Szymon.