Witam
Piszę to Państwa, ponieważ mam problem ze śniadaniami, chodzę do technikum i dojeżdżam dosyć daleko. Są 3 dni robocze, w które muszę wstać o 5:0 żeby zdążyć. Gdy zjem śniadanie (zazwyczaj jest to coś szybkiego np. płatki z mlekiem) po jakimś czasie narastają bóle brzucha, jeśli dobrze pójdzie to zdążę te bóle za przeproszeniem wypierdzieć lub wybekać to znikają, ale jeśli nie to ból jest nie do zniesienia co doprowadza najczęściej do nieprzyjemnej "biegunki" lub wymiocin. Jest na to jakiś sposób biorąc pod uwagę, że mam mało czasu żeby się rano wyrobić? (40 minut) czy po prostu jedynym sensownym wyjściem jest nie jedzenie śniadań o tak wczesnej porze? Z góry dziękuję za wszelką pomoc.