Na przełomie sierpnia i września zacząłem miewać kłopoty ze snem. Przez kilka dni zasypiałem tylko nad ranem na 3-6 godzin. Po przebudzeniu nie mogłem zasnąć ponownie. Około 20 września miałem wizytę u psychiatry. Przepisał mi hydroksyzynę. Stosuję wieczorem od 2-4 tabletek (10mg). Zasypiam bardzo różnie. Po godzinie czasem dwóch. Mimo tego czuję się jakbym codziennie miał mniej sił. W ciągu dnia nie mogę spać pomimo dużego zmęczenia, czuję się jakby cały czas nerwowo pobudzony. W nocy przesypiam około 7 godzin, wcześniej sypiałem po 9. Poszedłem kilka razy w ostatnim czasie na basen i po 30 minutach pływania w spokojnym tempie byłem wyczerpany w specyficzny, ciężki do opisania sposób - coś jakbym miał zaraz zemdleć. Po wejściu na 3 piętro serce uderza mi bardzo szybko i mam kłopot ze złapaniem oddechu. Ciśnienie mam niskie. W granicach 110-100/60-70 przy pulsie w stanie spoczynku pomiędzy 80-90. W ciągu 2 miesięcy schudłem z 65 kg do 60 kg przy 183 cm wzrostu. Na przełomie lipca i sierpnia wylądowałem w szpitalu - miałem tachykardię która prawie doprowadziła mnie do omdlenia i to w sytuacji średniego wysiłku. Okazało się wtedy, że mam potas na poziomie 3,5 mmol/l i sód na poziomie 135 mmol/l i to zostało uznane za przyczynę. EKG wykazało jedynie przyśpieszony rytm zatokowy i niecałkowite RBBB (EKG następnego dnia wykazało całkowite RBBB). Echo serca wyszło pozytywnie. W zeszłym tygodniu badałem potas i był on na poziomie 4,5 mmol/l. Od dwóch tygodni mam coraz większe kłopoty z koncentracją i jestem permanentnie rozkojarzony. Ponadto od podobnego okresu czasu miewam kilka razy w ciągu dnia takie sekundowe zawieszenia, jakbym się resetował. Oprócz tego odczuwam różnorakie bóle w jamie brzusznej i dolnych okolicach mostka. Badanie krwi z sierpnia i z zeszłego tygodnia wykazały również poziom kreatyniny w okolicach górnej granicy. Kolejno 1,06 mg/dl i 1,16 mg/dl. Od kwietnia do czerwca przyjmowałem pantoprazol (na refluks zdiagnozowany na oko) w dawkach dziennych - pierwszy miesiąc 60 mg , drugi 40 mg, trzeci 20 mg.
Zaczynam się martwić tym postępującym osłabieniem. Co poza tłem nerwowym może być przyczyną tego typu dolegliwości? Napisałem o tym pantoprazolu, bo zastanawiam się czy to czasem nie kwestia niedoboru witaminy B12. Proszę o opinie i ewentualnie ukierunkowanie.