Witam. Dziś obudziłem się i doświadczyłem niemiłego odkrycia - najprawdopobniej mam opryszczkę jamy ustnej. Jestem w 99% pewny, ponieważ dziewczyna z którą jestem już prawie miesiąc raczyła mi powiedzieć że jest na to chora dopiero pare dni temu, a ja ostatnio mam bardzo napięty harmonogram i dorobiłem się spadku odporności (czyli podłapałem). Z tego co wyczytałem w internecie jest to nieuleczalne, i tylko bardzo drastyczną profilaktyką da się zahamować jej pojawienie. Teoretycznie nie jest tak uciążliwa jak ta na narządach płciowych czy wargach, ale wciąż to nieprzyjemnie uczucie że mam coś w buzi i może trochę ograniczyć moje kontakty z innymi ludźmi. W danej chwili wypalam to spirytusem i jem dużo czosnku, co jak widać daje nawet jakieś efekty. Podobno nawet nieleczona sama znika po kilku-kilkunastu dniach. Mam niestety pytania:
1. Czy jak mi znikną pęcherzyki będę wciąż zaraźliwy?
2. Czy może się rozprzestrzenić na inne części ciała?
3. Czy jest jakiś sposób na trwałe (bo wiem napewno że nie permamentne) usunięcie jej z organizmu?
4. Prosze jeszcze o jakieś porady w profilaktyce i zapobieganiu

Dziękuję bardzo