Witam serdecznie,
byłem dziś w gabinecie WellDerm Piękna 44 i subiektywnie czuję się nieuczciwie obsłużony.
Zdaję sobie sprawę że może to być jedynie moje odczucie, a wszystko rozegrało się uczciwie i całkowicie w porządku, dlatego postanowiłem opisać jak najbardziej obiektywnie co się wydarzyło i zdam się na wasze zdanie i waszą opinie.

Zacznijmy od początku: wysłałem do gabinetu maila z zapytaniem o zabieg:
czy w gabinecie istnieje możliwość usunięcia prosaków/przerośniętych gruczołów łojowych/plamek Fordyce'a w miejscu intymnym?
w odpowiedzi otrzymałem:
uprzejmie informuję, że w naszym Centrum jest możliwość usunięcia zmian, o których Pan pisze. koszt zabiegu wynosi od 300 zł

Następnie umówiłem się na wizytę, podczas której otrzymałem informację że nie istnieje możliwość usunięcia tych zmian i że są to zwykłe gruczoły łojowe. Cała wizyta w gabinecie trwała około 5 minut (max. 10, ale na pewno nie więcej). Co do samej wizyty nie mam pretensji; wszystko odbyło się w miłej atmosferze mimo że czułem się nieco skrępowany.

Jednak po wyjściu z gabinetu zostałem poproszony o uiszczenie opłaty "za konsultacje" w wysokości 200 zł. Oczywiście stwierdziłem że oplata została niesłusznie naliczona ponieważ podczas wymiany wiadomości dostałem potwierdzenie że tego typu zmiany które opisuje są w gabinecie usuwane, mimo że nie są. W odpowiedzi Pani doktor wykonująca zabieg stwierdziła że wymiana wiadomości mailowych to nie konsultacja i w jaki sposób ma przeprowadzić konsultacje za pomocą rozmowy telefonicznej maila. Dodatkowo klienci nie zawszę poprawnie opisują swoje dolegliwości.
Gdyby to były prosaki to istniała by możliwość usunięcia ich metodą elektrolizy (elektrokolagulacji?)
Co do przerośniętych gruczołów łojowych Doktor stwierdziła że są to normalne gruczoły łojowe a nie przerośnięte (całej rozmowy oczywiście co do słowa nie pamiętam, ale tego typu zdanie na pewno padło) mimo że są widoczne gołym okiem i bardzo dobrze wyczuwalne jako zgrubienia pod skórą.
Do kwestii plamek Fordyce'a Doktor się nie odniosła (choć może to moja wina, nie zapytałem się chyba wprost czy to są p. f.? + jako dyslektyk ciężko mi wymówić poprawnie słowa które znam tylko z czytania)

Opłatę oczywiście uiszczałem, ale mimo wszytko czuję się nie do końca uczciwie potraktowany.
Stąd pytanie do was jako do osób o dużo większej wiedzy medycznej i bardziej obiektywnie potrafiących spojrzeć na całą sytuacje: czy moje odczucia są uzasadnione? Czy może racja leży po stronie gabinetu i po prostu szkoda mi straty dwóch stówek?