Od kilku miesięcy mój organizm zwyczajnie doprowadza mnie do szału, zaczęło się od braku apetytu i niewielkiego spadku masy ciała, teraz apetyt miewam wręcz wilczy,a mimo to nie tyję ..mój partner zauważył, ze w nocy szczękam zębami i tkj. dość głośno przełykam ślinę (miesiąc temu robiłam badania do książeczki zdrowia i nie wykazały jakichkolwiek pasożytów) ...obecnie zęby mimowolnie zaciskam i za dnia, choć staram się to kontrolować (starły się strasznie,a jednego wręcz połamałam, do tego zaczęły się psuć),ale to przełykanie ustąpiło...niedługi czas później zaczęły się straszne bóle w stawach, najgorzej w okolicy miednicy i bioder..bóle te przerywały mój sen, a wręcz nie pozwalały usnąć bo w każdej pozycji ból był taki sam,a gdy już udało mi się usnąć,mój partner budził mnie w związku z tym, że wręcz miotam się po łóżku...później na udach zaczęły pojawiać mi się ogromne krwiaki,złożone jakby z miliona maleńkich mikrowylewów- naprzemiennie zanikają i pojawiają się na nowo...(stawy do tego "strzykają" mi jakbym się miała połamać, co niekiedy wywołuje ból, albo chwilową niemożność ruchu)
Ogólnie zauważyłam łatwość w powstaniu na moim ciele siniaków( moja Mama była hospitalizowana z powodu małopłytkowości)..
Obok tego na moich nogach jest mnóstwo białych plamek (kobiety w mojej rodzinie cierpią na żylaki kończyn dolnych, u mnie ten problem też ma miejsce), nogi z kolei potrafią mi ostatnio spuchnąć niemiłosiernie, co przy tak wychudzonej klatce piersiowej wygląda komicznie...do tego do toalety potrafię biegać niemal co kilka minut (jak dla mnie nie ma to większego sensu, bo jeśli gromadzę wodę i tak często oddaję mocz,to nie powinnam być tak obrzmiała) ale i mocz jest dziwny, bo zdaje się bardzo gęsty, na ogół jest intensywnie żółty,ale za każdym razem jest w nim coś białawego( nie wiem jak to opisać)..
Myślałam ,że moje zdrowie pogarsza się przez niedobór snu,a wręcz jego brak, bo najpierw budziłam się przez bóle, a potem wcale nie mogłam usnąć...jakbym nie mogła domknąć oczu (wytrzeszczu brak)...zaczęłam ratować się środkami nasennymi, sypiam lepiej,ale tuż po przebudzeniu mam nieco zaropiałe oczy, które wręcz mnie bolą..twarz jest opuchnięta, oczy obrzmiałe (mam wadę wzroku prawe - 2,5/ lewe -2,25/ pół roku wcześniej było to -2 i -1,75)..
Do tego jestem strasznie humorzasta, z łez mogę przeskoczyć na wybuch złości (co nie jest do mnie podobne)...
Ponadto w upał potrafię czuć chłód, obecnie pomimo 25stopni na plusie siedzę w bluzie i pod kocem bo dopiero wówczas temperatura wydaje mi się komfortowa, bez tego w moment łapię "gęsią skórkę" i jest mi zimno...gorzej, że tak czy siak pocę się na lepko?..i to naprawdę obficie...niejednokrotnie mimo upałów mam lodowate dłonie, czy stopy..
Jest jeszcze kilka rzeczy, które przewijają się co jakiś czas...chodzi mi o chrypkę,wymioty(choć te od dłuższego czasu się uspokoiły), biegunkę ( często jest wręcz czarna, podobnie jak i kał), wzdęcia bez powodu,mroczki przed oczami,zawroty głowy i stale białawo żółta wydzielina z nosa, wykrztuszam wydzielinę podobną kolorystycznie bez względu na porę dnia, albo bezbarwną w formie jakby kulek z bąbelkami..z dróg rodnych jak i z odbytu wydobywa mi się również biaława, albo przezroczysta wydzielina...(nie jestem w ciąży, okres mam regularny,choć bardzo obfity i bolesny ostatnimi czasy, u ginekologa byłam dwa tygodnie temu i stwierdził,że wszystko jest w porządku, jak i to, ze nie jestem w ciąży)

Nie wiem czy wymieniłam już wszystko;z pewnością opis jest chaotyczny- za co przepraszam...chciałabym przynajmniej uzyskać wskazówkę na co zwrócić uwagę przed pójściem do lekarza czy też na co zwrócić jemu uwagę...
bądź uzyskać informacje o ewentualnej diagnozie..z góry dziękuję za odpowiedź

Dodatkowe informacje:
- mam 24 lata,
- swoją dietę określiłabym jako zbilansowaną (nie jadam fast foodów, nie przepadam za słodyczami, nie nadużywam soli, pijam mniej więcej 1,5 do 2 litrów wody dziennie plus 1 kawa)
- nie przyjmuję żadnych leków, w tym środków antykoncepcyjnych,
- palę papierosy w wersji light do około 15 dziennie max..(ograniczam, bo zamierzam rzucić)
- rodzice cierpią na liczne choroby, w tym nowotworowe
- obecnie jedynym sportem jest u mnie spacerowanie,( wcześniej trenowałam regularnie)
- wzrost- 170, waga (sprzed tygodnia) 49 kg po posiłku