Witam, zacznę od tego, że dużo gram i mam dosyć poważny (dla mnie) problem. Mianowicie gdy gram w gry typu czołgi, piłka nożna, strategie, ogółem takie spokojniejsze, to wszystko jest dobrze. Problem pojawia się w momencie, kiedy gram w gry z kamerą z pierwszej osoby, zwłaszcza strzelaniny online. Kiedy jestem sam, to praktycznie za każdym razem, gdy coś mi wyskoczy przed oczy / zacznie do mnie strzelać odruchowo "odskakuję" od biurka, unoszę rękę z myszki.. Mam wtedy skurcz mięśni klatki piersiowej, po prostu nagle mnie ściska tak na ułamek sekundy. Co ciekawe kiedy gram z kimś razem (w sensie w grze we dwóch np.), to takich problemów nie mam. Wtedy ten problem ogranicza się po prostu do zwykłego "szoku", który każdy odczuwa jak mu coś wyskoczy. Gdy np. kolega zginie w grze, ale dalej z nim rozmawiam, to jest takie pół na pół - zaczynam się trochę stresować, ale nie jest źle. Gdy jestem całkowicie sam jest tragedia. Próbuję wmawiać sobie, że to przecież tylko gra, ale po chwili czuję, że mam wysokie tętno, ogólnie nie mam ochoty się gdziekolwiek ruszyć w obawie, że ktoś mnie zabije.. W świecie realnym nie mam żadnych takich problemów. Przeciwnie - nie ma rzeczy, która może mnie przestraszyć. Moim znajomym nigdy nie udało się mnie wystraszyć przez jakieś nagłe krzyknięcie "BU" itd. Horrory są dla mnie nudne, mogę obejrzeć każdy po ciemku, sam i nie ma u mnie żadnego strachu. Jeśli chodzi o gry z gatunku horror (gdzie również widok jest z pierwszej osoby), to jest tragedia. Od razu czuję się zaszczuty, boję się, że coś mi zaraz wyskoczy i zazwyczaj od razu to wyłączam. Po prostu za bardzo się wczuwam. Przed chwilą np. było tak, że czaiłem się na kogoś i nagle ktoś inny zaczął do mnie strzelać od tyłu (nawet nie grałem na słuchawkach, tylko na głośnikach i to z włączoną muzyką...). Oczywiście od razu odskok, po czym się ogarnąłem, złapałem myszkę i zacząłem się strzelać. Co ciekawe tętno mi nie podskoczyło, wszystko było w porządku poza tym nieszczęsnym odskokiem.. Nie wiem czy to ma jakiś wpływ, ale kiedyś jak byłem bardzo mały (3-4 lata), to widziałem jak wujek grał w drastyczną grę. Ale nie było tam momentów, w których powinienem "odskakiwać". Mam 20 lat, nie boję się wypadów w nocy do lasu, na cmentarz, do opuszczonego budynku, ale "boję się" głupich gier, a dokładnie tego, że coś mi 'wyskoczy'... Nie mam pojęcia co z tym fantem zrobić, obawiam się, że mam jakąś skazę na psychice. Czy powinienem się z tym udać do specjalisty na jakąś terapie? Problem brzmi komicznie, ale z uwagi na to, że to moje ukochane hobby, to jest to spora niedogodność.