Cześć wszystkim,

Mam nadzieję, że wątek się nie powtarza (póki co nie znalazłam odpowiedzi na moje pytanie). Otóż jakiś miesiąc temu doznałam dość poważnego urazu u dużego palca u nogi, ktoś okrutnie mnie nadepnął i najpierw pojawił się sinieć i paznokieć bardzo się podniósł a pod spodem utworzył się ogromny pęcherz. Robiłam okłady żeby wspomóc proces i opuchlizna w końcu zaczęła schodzić jednak po paru dniach ledwie dotknęłam tym placem o własna stopę i pęcherz pękł zostawiajac „pustą skorupę” pod płytka paznokcia. Trzymało się to trochę, stosowałam maść antybakteryjna i wszystko się ładnie zagoiło jednak mimo moich starań paznokieć prawie całkowicie odpadł. I tu zaczyna się dziwna sprawa cała stara płytka „wisi” na kawałku skory, jest uczepiony w jednym miejscu i nie potrafię się zmusić żeby go wyrwać. Czytałam ze olejek z drzewa herbacianego może pomoc ale nie wiem czy jest sens zostawiać ten paznokieć skoro ledwo sie trzyma (całość wspomagam plastrem w miejscu dawnego połączenia). I tu moje pytanie: czy jeśli wsadzę ten paznokieć we właściwe miejsce i zacznę stosować ten olejek (oraz picie drożdży) to czy jest szansa ze on się „przyklei”? Czy to już stracony przypadek i powinnam się pozbyć całości i chodzić z żywym mięsem zamiast normalnego palucha...
Czytałam ze nie poleca się tipsów ani akrylowych uzupełnień, a perspektywa gołego palca u stopy jest przerażająca!

Ratunku...