Witam mój znajomy ma 17 lat, od około 1,5 roku wszyscy zauważają, że jest z nim coś nie tak.
Przy każdym naszym spotkaniu schodzi na temat homoseksualności, mianowicie wmawia mi, że kocham naszego wspólnego znajomego (niech będzie X) i tak na prawdę ukrywamy nasz związek (nie ma takiego). Na początku to było
w miarę śmieszne, ale dochodzi do tego, że codziennie do mnie pisze i pyta się czy kocham X, a kiedy mu odpowiadam, że nie stwierdza, że go okłamuję. Muszę przyznać, że mamy już wszyscy tego dość, ale on nie rozumie co to znaczy dać sobie spokój. Zastanawiam się czy nie doznaje jakiś urojeń, bo jest w stanie mi napisać, że się pytał tego X, czy mnie kocha i on mu powiedział, że tak, a tak na prawdę niczego takiego nie było. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to,
że przy każdej możliwej okazji obraża X od najgorszych, a w sumie przy nim jest miły i potulny.
Czy jest to jakaś choroba?