Witam, na początek wypadałoby się przedstawić. W sieci jestem Van Hesselinkiem, lecz w rzeczywistości mam na imię Mateusz i mam 20lat. Piszę tutaj na forum, bo chciałbym, żeby może ktoś postronny na podstawie moich objawów, powiedział co może mi dolegać. Ale może zacznę od początku..

Ogólnie od zawsze byłem fanem mega-ostrego jedzenia, kawy, napojów gazowanych, słodyczy i jedzenia w dość nietypowych porach (nieregularnie i dość późno w nocy). Potrafiłem przez dwa tygodnie, jeść cały czas najostrzejszy kebab, jaki jest, przepijać to Pepsi i jeść tony słodyczy. Taki był również lipiec zeszłego roku. Pewnego wieczoru po zjedzeniu bardzo kwaśnych żelek, poczułem się bardzo niedobrze, byłem bardzo zmęczony i poszedłem spać. Po około godzinie snu, przebudziłem się i zaczął się od tamtej pory największy koszmar, jak dla mnie. Miałem nudności (czułem, jakbym miał wymiotować, ale jednocześnie wiedziałem, że będzie to tylko odruch wymiotny), zaczęło mi się kwaśnie i bardzo nieprzyjemnie odbijać. Często odbijało mi się pusto, czyli "z niczego", np. od razu po przebudzeniu. Taki stan utrzymywał się przez dwa-trzy tygodnie. Później byłem u lekarza. Pani doktor, twierdząc, że to nadkwaśność, przepisała mi Controloc. Faktycznie po jakiś dwóch tygodniach zażywania, objawy ustąpiły. Przez następne dwa tygodnie miałem spokój. Po dwóch tygodniach, naiwnie myśląc, że już wszystko w porządku, zjadłem sałatkę, w której znajdował się ostry ketchup. I znowu się zaczęło. Ciągłe nudności i odbijanie (po jedzenie czasami czułem się taki napuszony, wymuszałem odbicie, bo taki stan nie był komfortowy). Później znowu wizyta i dalej Controloc. Objawy trochę się złagodziły, nie było mi już tak bardzo niedobrze, ale podobny dyskomfort pozostał. Tak samo odbijanie. Często odbija mi się pusto, po przebudzeniu, po wypiciu czegokolwiek (unikam teraz gazowanych), po zjedzeniu. Po jakimś czasie doszedł również dyskomfort w nadbrzuszu. Mam wrażenie, że coś tam siedzi mi w środku, bo cały czas czuję "coś" tam. Po Nowym Roku dostałem od pani doktor skierowanie do gastrologa i nowe tabletki - Emanera. Wizytę u gastrologa mam za trzy tygodnie, a tableki biorę już trzecią serię (3x28dni). Nie czuję jakieś ogromnej poprawy, bo nudności dalej występują (troszkę mniejsze), odbijanie i dyskomfort również. Powiem tak - z Emanerą jest źle (delikatne nudności, odbijanie i dyskomfort w nadbrzuszu pozostaje), ale bez Emanery jeszcze gorzej (nudności, takie jak w lipcu tamtego roku, na początku tego wszystkiego). Wystarczy, że mam przerwę między braniem leku (3-4dni) i przez ten czas coś zjem, np. troszeczkę ostrego i najgorsze wraca. Pytanie - co mi jest? Chciałbym się dowiedzieć wreszcie? To cholerstwo skutecznie komplikuje mi życie, bo nawet z dziewczyną nie mogę się wybrać na kolację, bo cały czas coś mi jest (trzy główne objawy). Jeśli ktoś ma jakieś propozycje, co to może być, to jak to leczyć? Mogę liczyć na powrót do normalnego stanu, sprzed tego wszystkiego? Będę wdzięczy za każdą odpowiedź.

Pozdrawiam,

Van Hesselink