Jako, że jest to mój pierwszy post na forum to witam wszystkich serdecznie.

Mam problem z łydką lewej nogi. Przedwczoraj kładąc się spać nie czułem żadnego bólu, wszystko było ok, nie było żadnego wysiłku fizycznego od jakiegoś czasu (chorobowe). Wczoraj rano wstałem z potwornym bólem łydki uniemożliwiającym chodzenie. Przy zgiętej nodze bólu nie czuję praktycznie wcale. Jak wstanę to przez kilka sekund jest wszystko normalnie, lecz po chwili ból powraca i nie jestem w stanie normalnie chodzić. Próbowałem rozmasować, jednak bezskutecznie. Dziś jest tak samo. Ból jest mniej więcej w miejscu tak jakby połączenia Achillesa z mięśniami brzuchatymi łydki. Ktoś może miał podobny "uraz" i może wie jak z tym "walczyć"?

Z góry dziękuje za odpowiedź.