Witam,
mam 16 lat i na początku lipca zaczął boleć mnie brzuch (dokładnie przez 2 dni po masturbacji), ból był nieznośny.
Nie przejąłem się tym zbytnio. Po 2 tygodniach zauważyłem, że puchnie mi brzuch (bardziej z lewej strony) i na dodatek przy każdym załatwianiu potrzeb (mocz,kał) czułem kłucie w podbrzuszu pare cm pod pępkiem, tylko wtedy gdy się 'napinałem'.
Pod koniec sierpnia (objawy wciąż się nasilały i teraz nadal tak się dzieje) przez ponad godzine bolało mnie lewe jądro (tak jakby ktoś mnie kopnął, po prostu nie mogłem się dotknąć). Zdażyło się to tylko raz.
Następnego dnia poszedłem do lekarza, bodajże specjalista od chorób wewnętrznych.
Pomacał mnie chwilę po brzuchu i zrobił USG brzucha/podbrzusza, które nic nie wykazało.
Powiedział mi, że jestem bardzo nerwowy i zestresowany ale ja i moja mama, która była tam ze mną doskonale wiedzieliśmy, że jestem raczej bardzo wyluzowany.
Pytał również czy jem dużo słodyczy (jestem łakomczuchem) więc odpowiedziałem, że tak.
Powiedział, że to jelita (dokładnie 'zatwardzenie') ale nic nie wskazał poza tym, że mam pić dużo wody (1.5l dziennie) , dużo owoców i jak najmniej słodyczy.
Powiedziałem jeszcze, że bolało mnie lewe jądro i wydaje mi się powiększone. Sprawdził to i stwierdził, że nie jest i facetom 'chce się seksu' więc tak czasami boli. Dla mnie to żadne wytłumaczenie.
Podsumowując, stan jest taki jak na początku tzn brzuch nadal mam powiększony (i wydaje mi się, że w małym stopniu nadal się powiększa, kłucie w podbrzuszu nie ustąpiło tak więc nie wiem co robić...
Jeszcze jedna rzecz, zauważyłem, że gdy się 'napnę' to czuję kłucie ALE jeśli przycisne się przed odbytem (tak w góre, to chyba prostata) to przestaje mnie boleć dopóki nie puszcze.
Nie mam pojęcia co robić.