Witam,
Moja 17 miesięczna córka w zasadzie od urodzenia śpi niespokojnie, sytuacja pogorszyła się od kiedy zaczęła wkładać rączki do buzi - od tamtej pory w nocy ssie kciuka, praktycznie śpi z palcem w buzi, w ciągu dnia też to się zdarza. Budzi się średnio 4 razy w ciągu nocy, czasami rzadziej. Popłakuje i potem znowu zasypia, czasami siada i płacze, albo wstaje w łóżeczku. Jednak ostatnio córka miewa ataki spazmatycznego płaczu, które mnie bardzo martwią. Najczęściej zdarzały się wieczorami przy usypianiu, potem również w środku nocy a dzisiaj nad ranem, godzinę po przebudzeniu. Wygląda to tak, że zaczyna się od normalnego płaczu, który staje się coraz intensywniejszy, córka nie chce mieć wtedy z nami żadnego kontaktu, wyrywa się i ucieka jakby się czegoś bała, nie ma z nią kontaktu wzrokowego. Potem płacz to jakby głośne łkanie (jakby ciągle powtarzany ten sam dźwięk) trudno to opisać. Córka nie może się wtedy długo uspokoić nawet gdyby chciała. Bardzo mnie to martwi. Dodam, że w ciągu dnia zachowywała się normalnie, chociaż ostatnio to już płacze co chwila, czasem nie wiemy o co jej chodzi, szybko się denerwuje, krzyczy. Kilkakrotnie miała badany mocz, zawsze ok. U pediatry też żadnych zastrzeżeń nie było. Aktualnie ma 12 ząbków, czwórki źle przechodziła teraz kolej na trójki - czy to może mieć związek z ząbkowaniem? Czy powinnam się udać do psychologa?