mam 27 lat, siedzącą pracę. Jakiś czas temu zauważyłam kilka pajączków na udach i górnej części łydki. Wieczorem łydki mam być może trochę nabrzmiałe (nie widać tego, nie czuję przy dotyku, mam takie wrażenie gdy zginam nogi), nie mam raczej skurczów nóg. Od dziecka mam bardzo często zimne stopy. Staram się teraz robić przerwy w pracy, by rozruszać nogi. Raczej nie mam żylaków. Czytałam, że przy problemach z krążeniem latanie samolotem może być niebezpieczne. Czy w moim wypadku mogę bezpiecznie latać? Wiem, że przy dłuższym locie powinno się od czasu do casu wstać, rozruszać nogi. Czy to wystarczy? Czy latanie przy takich problemach krążeniowych jest niebezpieczne, czy raczej dotyczy to zaawansowanych żylaków itp.?