Witam serdecznie,

mam 28 lat

Od 5 - 6 miesięcy męczy mnie dziwny nie do określenia ból w udach i łydkach. Zaczęło się po tym jak 4-5 dni w tygodniu będąc na siłowni (trenuję już kilka lat z przerwami) robiłem po 20 - 40 min. rower/orbitrek na bardzo wysokich obrotach (nie rozciągałem się po tym). Zrobiłem już: -badanie krwi - wszystko wyszło ok, -badanie dopplera tętnic - wszystko ok, -wizyta u neurologa, -wizyta u fizykoterapeuty, -gabinet masażu (cała seria). Nic mi nie pomogło, ból (a raczej dość intensywny dyskomfort, ciężki do opisania. Uczucie coś jak po dłuuugiimmm spacerze, takie napięcie mieśni) jest zmienny w czasie i nie kiedy boli bardziej niekiedy boli mniej niezależnie od czynników zewnętrznych. Próbowałem przypisać to do pogody(ciśnienie itd.), wysiłku fizycznego i diety. Brałem witaminę D3 oraz wszelkiego rodzaju suplementy na "zespół niespokojnych nóg". Próbowałem, rozciągać mięśnie, polewać je zimną wodą oraz rolować rollerem do masażu, ulga jest chwilowa pózniej dalej to samo uczucie. Dodatkowo ostatnimi czasy odczuwam zmęczenie, lecz nie wiem czy jest spowodowane niedawno narodzonym dzieckiem i opieką nad nim, czy ma jakiś związek z nogami. Wcześniej chwilę czasu szarpałem się z wrzodami żołądka i do dziś czuję ucisk w "dołku" (tak jak przed jakimś ważnym egzaminem, lecz to nie mija). Byłem u psychiatry żeby dowiedzieć się czy to nie nerwy, ale to za szybko żeby coś stwierdzić. Proszę o pomoc, do kogo mogę się udać żeby trafnie zdiagnozował mój problem.

z góry serdecznie dziękuję