Witam! Piszę ponieważ mam poważny problem. Pewnego dnia (jakiś miesiąc temu) zaczął boleć mnie ząb (szóstka na dole), który był już leczony. Udałem się więc do dentysty i rozwierciła mi tego zęba tak, aby mnie nie bolał. Powiedział mi on, że czeka mnie leczenie kanałowe (oczywiście nie na fundusz). Przy dwóch kolejnych wizytach dentysta zakładał mi paste, by zatruć nerwa. Niestety tak bardzo mnie to bolało, że w domu musiałem to wydłubać. Dodam, że przy kolejnej wizycie dentysta chciał otworzyć mi zęba ale ból był potworny i nie do wytrzymania (dostałem wtedy kilka zastrzyków znieczulenia, znieruchomiło mi pół twarzy a zęba ani troche). Umówiłem się więc z dentystą prywatnie, ponieważ mówił, że ma bardzo silne znieczulenie. Pojechałem więc wczoraj i po dostaniu "końskiej" dawki silnego znieczulenia ząb ani troche się nie znieczulił. Dentysta troszke otworzył mi ząb tym "haczykiem". Spróbował też dać mi inny rodzaj pasty ale zaczęło mnie okropnie boleć i musiał mi to szybko wyciągnąć. Później ząb bolał mnie przez jakąś godzinę. Dentysta powiedział mi, że rozkłada ręce i nie może nic zrobić. Dziś skonsultowałem się z innym stomatologiem, który założył mi opatrunek, aby jedzenie nie weszło mi do środka zęba i kazał przyjechać prywatnie 5 września. Powiedział, że da mi znieczulenie i zobaczymy co będzie. Na samą myśl, że znów nie uda się znieczulicz tego zęba przechodzą mnie dreszcze. Dodam, że wiertło z wodą nie ma szans, ponieważ ząb bardzo reaguje na wode i nawet na powietrze. Już na prawde mam tego dosyć i najgorsze jest to, że nie wiem co mam zrobić. Czy spotkaliście się Państwo kiedys z takim przypadkiem? Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam!