Witam, w 2010 roku wykryto u mnie nietolerancje laktozy, rzeczywiście miałem z tym problem.
W 2014 roku próbowałem się dostać na szkołę oficerską, ale z tego powodu niestety nie wyszło podpisali mi to pod paragraf "Zmiany organiczne lub czynnościowe jelita cienkiego upośledzające funkcjonowanie ustroju".
W tym roku zmieniły się przepisy i chce się odwoływać i startować ponownie za rok.
Nie mam już żadnych problemów z laktozą (w rozsądnych ilościach, bo w ilościach "hurtowych" to i zdrowy człowiek miałby problem). Jem mleko, przetwory, czekolada, lody, praktycznie wszystko w normalnych ilosciach (tyle ile mam ochoty, bez ograniczen) i zadnych problemów. Jednak ostatnio na wodorowym teście oddechowym wyszły mi tragiczne wyniki (gorsze od tych w 2010 roku)
Przed wypiciem 50g laktozy 2ppm
60min po - 42ppm
120min po - 152!!! ppm
Osoba która przeprowadzała test była w szoku, że siedziałem tam i nic mi nie dolegało, po prostu 0 dolegliwości.
Próbowałem się przygotować do badania by wyszło dobrze (takie dostałem zalecenia od pewnej osoby, nie wiem czy dobre) przez około 3 tygodnie przed badaniem ograniczyłem produkty zawierające laktozę do minimum + przed badaniem wziąłem tabletki Lactocontrol. Czy to mogło mi zaszkodzić? Biorąc kolejna tabletkę przed 2 i 3 dmuchaniem nastąpił bardzo duży wzrost. Ale nawet i bez tych tabletek (których w zasadzie nigdy nie brałem) piję mleko, jem wszystko i nic...

Pytania:
1. Czy te tabletki mogły wpłynąć na tak drastyczny wynik?
2. Jak się przygotować do takiego badania by wyszło ono możliwie jak najlepiej